Berlusconi grozi, że pójdzie sobie do domu
Premier Włoch Silvio Berlusconi zagroził w czwartek, że jeśli parlament nie zaaprobuje jego planu cięć budżetowych rzędu 24 mld euro, to on i jego rząd "pójdą sobie do domu".
- "Financial Times": Jak kryzys ominął Polskę
- Tyle brytyjski podatnik płaci za królową
- Tego przedsiębiorcy oczekują od prezydenta
- Belka: Tam, gdzie trzeba, należy ciąć
- Niemcy oszczędzają. Na wojsku
- Kryzys - miliony osób straciło pracę
- To może być pierwsze weto Komorowskiego
- Włosi chcą szefa Ferrari na premiera
- Minister pokazał środkowy palec. Komu?
- Jesienią ukaże się płyta z balladami... premiera
- "Putin to dar Boga dla Rosji"
- Putin i Berlusconi: Chcemy rządzić wiecznie
- Berlusconi: Jest dwóch Berlusconich
- Berlusconi nie może żyć bez Putina
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W wywiadzie dla programu Studio Otwarte telewizji Italia I, jednej ze stacji należący do jego rodziny, Berlusconi oświadczył: "Jeżeli parlament nie zatwierdzi planu oszczędności, pójdziemy sobie do domu".
Premier dodał, że "decyzja rządu, aby powiązać głosowanie nad planem oszczędności z kwestią wotum zaufania dla rządu, była aktem odwagi" w interesie włoskich rodzin, oszczędzających i przedsiębiorstw.
Berlusconi bronił również w wywiadzie ustawy, nazwanej przez większość włoskich mediów "ustawą kagańcową". Na mocy ustawy publikowanie w mediach fragmentów rozmów pochodzących z legalnych podsłuchów będzie karane wysokimi grzywnami.
Przede wszystkim jednak ogranicza ona stosowanie podsłuchów telefonicznych.
Ustawa wywołuje silną opozycję w jego własnym ugrupowaniu, rządzącej partii Lud Wolności. Przewodniczący Izby Deputowanych Gianfranco Fini z tej samej partii obawia się, że utajnienie podsłuchów zapewni większą bezkarność włoskiej mafii.


































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!