Walka o unijne ambasady
Parlament Europejski chce blokować budżet Catherine Ashton, jeśli dalej będzie ona faworyzowała kraje starej UE i nie uwzględni oczekiwań Europy Środkowej.
- Komorowski w Brukseli o polskiej prezydencji w UE
- Unijna dyplomacja nie dla Polaków
- Zbyt często o nas bez nas
- Służba dyplomatyczna powołana do życia
- Polska musi postawić na promocję regionu
- Mają wielkie problemy, a rządzą całą Unią
- Połowa "jedynek" na listach PO dla kobiet
- Polacy ważnymi dyplomatami w UE?
- Unia wysyła Polaków na placówki w Ammanie i Seulu
- Minister nie dostanie Brukseli. Tusk się nie martwi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Parlament Europejski naciska, by Catherine Ashton, szefowa unijnej dyplomacji, już w tym tygodniu przedstawiła listę kandydatów na szefów i wiceszefów 31 unijnych ambasad, które zostaną obsadzone do końca tego roku. Wraz z pozostałą ponad setką obecnych szefów delegatur UE będą oni tworzyć główną część tzw. unijnego MSZ.
Zieloni i część chadeków z PE przekonują, że lista musi uwzględniać oczekiwania państw nowej Unii i respektować kryterium płci. W przeciwnym razie grożą blokowaniem budżetu Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ). Według austriackiego dziennika „Der Standard” Ashton celowo zwleka z opublikowaniem listy, gdyż faworyzuje starą UE.
Zieloni chcą blokować
– Chcemy, aby w ESDZ było więcej przedstawicieli Europy Wschodniej i kobiet – mówi „DGP” deputowana do PE z ramienia Zielonych Franziska Brantner. – Otrzymaliśmy sygnały, że pani Ashton wzięła nasze postulaty pod uwagę. Groźba zerwania budżetu niech będzie ostrzeżeniem – dodaje.
Jak pisaliśmy wcześniej, powołując się na raport Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, obecnie unijne delegatury (na mocy traktatu lizbońskiego automatycznie wchodzące w skład ESDZ) są zdominowane przez starą Unię. Eurodeputowani chcą przyjąć mechanizm, który przy naborze do unijnej dyplomacji wprowadzać będzie parytety narodowe i płci – liczba miejsc w centrali i na placówkach zależałaby m.in. od liczby ludności danego kraju. Według Brantner Zieloni nie akceptują utrzymania status quo opisanego przez PISM.
– Raport pomógł wyciągnąć na światło dzienne problem zaniżonej reprezentacji Europy Środkowej i kobiet – mówi w rozmowie z „DGP” deputowany chadecji Jacek Saryusz-Wolski, który w ramach europarlamentu jest sprawozdawcą zmian w regulaminie określającym zasady naboru na stanowiska w ESDZ.
Jesień walki o Wschód
Oprócz 28 stanowisk ambasadorów i 3 zastępców ambasadorów jesienią rozegra się rywalizacja o stanowiska dyplomatów UE niższych rangą: szefów sekcji politycznych i radców politycznych w ambasadach UE. Z dokumentów, do których dotarł „DGP”, wynika, że z punktu widzenia Polski ważnych jest co najmniej pięć z nich. Chodzi o szefa sekcji politycznej w Mińsku i Kijowie. Radców politycznych w Moskwie (dwa stanowiska) i Kijowie. Termin zgłaszania kandydatur mija 10 września.
Wczoraj minął również termin składania kandydatur na dziesięć nowo tworzonych stanowisk w centrali unijnego MSZ. Według naszych informacji jest wśród nich nazwisko Polaka. Na stanowisko zastępcy Ashton w centrali unijnego MSZ wysunięto kandydaturę wiceszefa MSZ Mikołaja Dowgielewicza.
Formalnie Parlament Europejski musi zatwierdzić zmiany instytucjonalne (budżet i personalia) wprowadzane przez traktat lizboński. Właśnie dlatego może naciskać na Ashton przy negocjowaniu zasad naboru na pulę nowo tworzonych stanowisk w ESDZ.






























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!