Wiceprezydent ostrzelany z granatnika
Wiceprezydent Abchazji, separatystycznej republiki w Gruzji, spał spokojnie we własnej sypialni, gdy na jego dom spadły pociski wystrzelone z granatnika. Latające po całym domu odłamki poraniły Aleksandra Ankwaba w ręce i nogi.
- Wybory w nieuznawanej przez nikogo Abchazji
- Pocztówka z Cchinwali
- Markow: Nie boimy się Zachodu
- "Gruzja może zawsze liczyć na Polskę"
- Ten kraj istnieje tylko dzięki Rosji
- Mała lekcja abchaskiej demokracji
- Zbuntowana republika Gruzji wybrała prezydenta
- Abchazja będzie topić gruzińskie okręty
- Dwanaście osób rannych w eksplozji granatu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ostrzał domu, położonego w okolicach Gudauty nad Morzem Czarnym, nastąpił w nocy ze środy na czwartek - powiedział sam Ankwab dodając, że pocisk wpadł do pokoju, w którym nocował. Nikt inny nie odniósł obrażeń. Rannego, który odmówił udania się do szpitala, opatrzono na miejscu.
Operacyjna grupa śledcza MSW prowadzi dochodzenie w sprawie ataku.
Tymczasem Siergiej Bagapsz - prezydent separatystycznej Abchazji, która podobnie jak druga republika gruzińska Osetia Południowa ogłosiła niepodległość - uznał, że zamach na jego zastępcę miał na celu zdestabilizowanie sytuacji w republice.
Był to już czwarty zamach na Ankwaba. Trzech dokonano w latach 2005-2007, gdy był premierem Abchazji.
Pięciodniowa wojna rosyjsko-gruzińska z sierpnia 2008 roku pozbawiła rząd w Tbilisi kontroli nad dwoma formalnie należącymi do Gruzji terytoriami - Abchazją i Osetią Południową. Moskwa uznaje te republiki za samodzielne państwa.
Źródło: PAP



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!