Dziennik.plŚwiat

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Przymusowe lądowanie Tu-154. Awaria trzech silników

2010-12-04 | Ostatnia aktualizacja: 19:53 | Komentarze: 177 | skomentuj
Zdjęcie wykonane przez jednego z ocalałych z katastrofy

Zdjęcie wykonane przez jednego z ocalałych z katastrofy Fot. MAGOMED MAGOMEDOV / PAP/EPA

Rosyjski samolot pasażerski Tu-154 musiał lądować awaryjnie na moskiewskim lotnisku Domodiedowo. W maszynie wysiadły trzy silniki. Podczas lądowania tupolew wypadł z pasa. Są ofiary.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Dwie osoby zginęły, a 83 zostały ranne w sobotę w katastrofie samolotu pasażerskiego Tu-154M na lotnisku Domodiedowo w Moskwie. Maszyna rozbiła się w czasie awaryjnego lądowania.

Na pokładzie Tu-154M, który należał do Dagestańskich Linii Lotniczych, było 163 pasażerów i 9 członków załogi. Samolot leciał z Moskwy do Machaczkały, stolicy Dagestanu, republiki na rosyjskim Północnym Kaukazie. Wśród pasażerów nie było cudzoziemców.

Tupolew wystartował z lotniska Wnukowo o 14.07 czasu moskiewskiego (12.07 czasu polskiego). Po 29 minutach lotu, gdy maszyna była na wysokości 9100 metrów, zawiódł jeden z silników. Po chwili uległ awarii drugi, a także generatory prądu i urządzenia nawigacyjne. W momencie, gdy Tu-154M był kilkaset metrów nad ziemią, przerwał pracę trzeci silnik.

W chwili awarii pierwszego silnika samolot znajdował się w odległości 80 km od lotniska Domodiedowo, które z kolei jest usytuowane 70 km na południowy wschód od Moskwy. Port lotniczy Wnukowo leży 35 km na południowy zachód od stolicy.

Piloci lądowali praktycznie na ślepo. Z powodu złych warunków pogodowych - niski pułap chmur - nie dostrzegli w porę progu pasa startów i lądowań; samolot zdołali posadzić dopiero w połowie pasa. W efekcie Tupolew wypadł z niego i wbił się w wał ziemny na krańcu lotniska. Samolot rozpadł się na trzy duże części.

Zdaniem ekspertów, to cud, że nie doszło do pożaru. Tu-154M nie mógł bowiem zrzucić paliwa i lądował z pełnymi bakami.

PAP Źródło: PAP
12następna »
Wypowiedzi: 177
1 2 3 4 ... 18 starsze
  • ~zimny dran2011-04-15 15:25

    Dzisiaj jest15.04.2011 i PO PROBIE Z BLIZNIAKIEM TU154 !

    Co w zwiazku z tym ILS BARANY powiecie ?

    Odszczekacie czy zakmniecie swoje glupie mordy ze wstydu ?

  • ~kaczy kuper2010-12-06 20:49

    ciekawy artykuł


    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/pilot-wciskal-gaz-do-konca,1,4017184,kiosk-wiadomosc.html

  • ~kaczy kuper2010-12-06 20:15

    re gluPOty

    Możesz pisać, że to są brednie tylko wskaż mi w którym punkcie, tak jak ja to robię. Na mnie takie posty nie robią wrażenia, bo nie są niczym konkretnym podparte,a wyrażają tylko ogólną opinię.
    Co po raz kolejny świadczy o tym, że po waszej stronie na tym forum nie ma nikogo z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem.
    Było by dobrze gdybyś ty jako ten lepiej zorientowany zaprezentował nam swój pogląd na tę sprawę.

    A jak na razie to jest tak jak pisze grgrgr.

  • ~grgrgr2010-12-05 21:58

    do gluPOty:
    przeczytaj kilka raportów z katastrof lotniczych - są opublikowane w internecie na stronach komisji wypadkowych w różnych krajach. zobacz jak prowadzone są śledztwa i jak są wyciągane wnioski. twoje opinie są opiniami kompletnego naiwniaka, który wierzy w bajki głoszone prze pożalsięboże naUkawca z NDz.
    Jesteś typowym przykładem resentymentu (co to znaczy - poczytaj sobie w książkach). Współczuję twojej głupocie

  • ~gluPOty2010-12-05 21:37

    @ do ~ ~kaczy kuper ~ ~ ~ chlopie - aaaales sie naPOcil ! ! ! Az trudno uwierzyc , ze jeszcze niektorzy wierza w te brednie !
    Do jakiego stopnia mozna byc tak NAIWNYM ! ???

  • ~kaczy kuper2010-12-05 18:37

    Jakie bajki opowiada nam pan Tadeusz Augustynowicz w NDz Piątek, 26 listopada, Nr 276 (3902) "Trzy kilometry poza kursem i ścieżką":
    1) "wyposażenie Tu-154M gwarantowało możliwość lądowania nawet przy minimalnej widoczności. - O ile te przyrządy działały - podkreśla." - oczywiście miał na myśli ILS, ale tego na lotnisku nie było. Bo przy lądowaniu nieprecyzyjnym obowiązują ostrzejsze minima - w tym wypadku 120/1800, które zostały złamane. No ale dla pana dr przepisy się nie liczą.

    2) "przechył maszyny na lewą stronę może świadczyć o zakłóceniu pracy GPS. - Bez defektu urządzeń pokładowych jest to w ogóle niewyobrażalne " - a skąd taki wniosek.
    Bo z tego wychodzi, że pilot Jak-40 por. Wosztyl też miał "defekt urządzeń pokładowych":
    "Ale GPS wyprowadzał nas w lewo, a radiolatarnie w prawo. No więc lecieliśmy wypadkową. Gdy zobaczyliśmy światła APM-ów, tak jak mówiłem, trzeba było „dogiąć” w prawo."

    I od kiedy w lądowaniu nieprecyzyjnym podstawowymi przyrządami są te oparte o GPS?

    3) "W jego opinii, już na podstawie stenogramu rozmów z kokpitu można stwierdzić, że nie działał prędkościomierz, prawdopodobny wydaje się też defekt wysokościomierza barycznego. Według pilotów, przyczyną tragedii mogło być to, że samolot, kiedy znajdował się na wysokości 100 metrów, miał odcięty dopływ paliwa. " - a załoga nic o tym nie wspomina? nic się nie nagrywa na rejestratorze ATM. Ten facet to jakiś jasnowidz.

  • ~kaczy kuper2010-12-05 18:13

    a oto co mówi Dr. inż. Antoni Milkiewicz:

    "Na pewno nie powinni w tych warunkach lądować. To kategorycznie zabronione, bo oni prawdopodobnie w życiu w takich warunkach nie latali i to jeszcze przy takim wyposażeniu lotniska, które jak wcześniej wspomniałem powinno zostać zamknięte ze względu na mgłę. W ogóle żadna załoga nie powinna nawet próbować na nim wylądować."

    "Dowódca od reszty załogi ma otrzymywać krótkie i precyzyjne informacje. Korespondencję z ziemią powinien prowadzić w tym przypadku nawigator, który jest najmniej obciążony. On powinien informować o wysokości, prędkości etc. Dowódca nigdy nie prowadzi korespondencji, on oczekuje tylko informacji od załogi."

    "Może zmylił go ten nieszczęsny jar, nad którym przelecieli tuż przed katastrofą?

    To nie miałoby żadnego znaczenia, gdyby załoga właściwie wykonywała podejście do lądowania przy użyciu tych przyrządów, które miała do dyspozycji na pokładzie, w tym wysokościomierza ciśnieniowego, który pokazuje wysokość do poziomu lotniska. Jego prawidłowe ustawienie gwarantuje właściwą wysokość podchodzenia do lądowania. Radiowysokościomierz odtwarza rzeźbę terenu, nad którym samolot leci, dlatego wskazania tego przyrządu w większej odległości od pasa, szczególnie nad pagórkowatym terenem, rzeczywiście mogą zmylić pilota."

  • ~kaczy kuper2010-12-05 17:58

    re tFuskoid

    Tak w skrócie to o 2010-12-05 11:01 napisane jest, że: decyzję "lądujemy" podaje się 30 m nad wysokością decyzji.
    W naszym przypadku to jest MDA=120 m, a wiec "odchodzimy" powinno być na 150 m.

    Dalej "odchodzimy" podaje się po wejściu w strefę pogorszonej widoczności lub utracie kontaktu z oświetleniem podejścia.
    W naszym przypadku było od początku to pierwsze, a świateł w ogóle nie widzieli.

    Na koniec jeśli dowódca nie dał komendy "lądujemy" to drugi pilot po komendzie "odchodzimy" wciska "uchod". Jesli dowódca dał wcześniej komendę "lądujemy" to drugi pilot nie może wykonać odejścia na drugi krąg bez zgody dowódcy.

    Jesteś po prostu zwykłym ignorantem, chamem i politrukiem.
    Pa, pa, pa

  • ~kaczy kuper2010-12-05 17:49

    re tFuskoid

    Nie szpanuję ci tu rosyjskim, bo sam wiele zapomniałem.
    Powinieneś wiedzieć, że w SP jest dużo sprzętu produkcji b.ZSRR i trzeba trochę znać ten język by go obsługiwać lub pilotować.
    Wiele instrukcji jest tylko po rosyjsku.
    Ja podaję ci tylko konkretny cytat z instrukcji na poparcie mojego postu, abyś nie zarzucił mi fantazjowania i aby udowodnić ci, ze w przeciwieństwie do ciebie i tobie podobnych potrafię samodzielnie myśleć nad tą sprawą i to w oparciu o coś konkretnego.

    A w tym wypadku już wyjaśniłem ci ignorancie, że niemożliwe jest odejście w automacie na drugi krąg jeśli klapy nie były w położeniu 45 stopni.
    W stenogramach ostatnie ich położenie to 36 stopni.
    Nie sądzę, aby w momencie zobaczenia drzew szybko ustawiali klapy i wciskali "uchod". Prędzej zrobili by wszystko ręcznie. Tylko, że nie spieszyło im się. Zobacz ile czasu upływa od spóźnionej komendy "odchodzimy" do wyłączenia autopilota.

    W poprzednich postach podałem cytaty, w których drugi pilot nie moz


    Na F-16 nie ma instrukcji po polsku.

  • ~PO to kur-Fa v tFuskoid2010-12-05 15:48

    I nie szpanuj mi tu ruskim jezykiem kacapie. Dajesz tym przyklad swojego
    " obiektywizmu ". Zegnam czerwona gnide.

1 2 3 4 ... 18 starsze

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«