Policjanci z Kanady kłamali o śmierci Polaka. Idą pod sąd
Zarzut składania fałszywych zeznań podczas dochodzenia w sprawie śmierci Roberta Dziekańskiego w 2007 roku w Vancouver został postawiony czterem policjantom, którzy użyli paralizatorów do obezwładnienia Polaka.
- Przełom w sprawie śmierci Polaka na kanadyjskim lotnisku
- Sikorski spotkał się z matką Roberta Dziekańskiego
- Śmierć Polaka obśmiana w internecie
- Policjanci mają traktować paralizatory jak broń, która zabija
- Polacy w Kanadzie przeciwko brutalnej policji
- To nie zawał zabił Polaka na lotnisku
- Film obnaża kłamstwa zabójców Polaka w Kanadzie
- Zeznania "Brody" ws. zabójstwa Papały trafią do sądu
- Kto odpowie za śmierć Dziekańskiego? Matka szuka pomocy w Polsce
- Polak zabity paralizatorem? W Kanadzie rusza kolejny proces
- Koniec sprawy Dziekańskiego. Kanada odmówiła pomocy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Taką informację przekazały w czwartek kanadyjskie media, powołując się na prokuraturę generalną prowincji Kolumbia Brytyjska. Jak wynika z komunikatu prasowego prokuratury, początek rozprawy wyznaczono na 29 czerwca w Vancouver.
Zarzuty sformułował prokurator Richard Peck, który został specjalnie oddelegowany do zajęcia się sprawą czterech policjantów z Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej (RCMP). Jak informował kilka dni temu prokurator generalny prowincji Kolumbia Brytyjska, Peck uznał, iż małe jest prawdopodobieństwo skazania policjantów w związku z innymi potencjalnymi zarzutami. W związku z tym, że sprawa trafiła do sądu, prokuratura nie będzie przekazywać dalszych komentarzy.
14 października 2007 roku Robert Dziekański zmarł po tym, gdy na lotnisku w Vancouver policjanci użyli tasera, żeby go obezwładnić. Jak wynikało z nagrania, które jeden ze świadków wydarzenia zrobił na lotnisku, Dziekański zachowywał się dość gwałtownie po długim locie i dziesięciogodzinnym oczekiwaniu, kiedy nikt go nie skierował do właściwej dalszej części lotniska, jednak w niczym nie zagrażał policjantom.
W czerwcu 2010 roku specjalny prokurator Peck uznał, że należy ponownie przeanalizować decyzję o umorzeniu śledztwa wobec policjantów, którzy przyczynili się do śmierci Dziekańskiego.
Peckowi powierzono pracę nad analizą okoliczności śmierci Dziekańskiego po tym, gdy w czerwcu ubiegłego roku raport komisji sędziego Thomasa Braidwooda, która pracowała na zlecenie rządu prowincji Kolumbia Brytyjska, określił użycie tasera wobec Dziekańskiego jako nieuzasadnione. Był to raport podsumowujący drugą część dochodzenia, dotyczącą okoliczności śmierci polskiego emigranta i właściwość postępowania czterech policjantów z RCMP.
Braidwood podkreślił, że gdyby policjanci nie mieli paralizatorów, zastosowaliby inne środki znane im ze szkoleń. Określił wydarzenia z Vancouver jako "haniebne zachowanie kilku funkcjonariuszy".
Źródło: PAP





























~Anty-terror2011-05-13 19:41
Przynajmniej rodzina Roberta powinna otrzymać wysokie odszkodowanie pieniężne i publiczne przeprosiny. A paralizatory są zbyt niebezpieczne i powinny być zakazane. Na lotniskach jest wystarczająca ilość dobrych, nieagresywnych zabezpieczeń.
~Konrad Wallenrod2011-05-13 11:44
Tragedia dla policjantow i dla rodziny zabitego. Tym przypadku policjanci powinni wezwac ambulans z fachowcami od spraw przeszkolonych z obchodzeniem sie z ludzmi w depresji plus tlumacz.Tragedia z powodu glupoty ludzkiej !.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!