Według dziennika "Mlada fronta Dnes", podczas gdy Węgrzy słyszeli głównie krytykę swych kontrowersyjnych ustaw, Polska chce zaprezentować się jako mocarstwo formatu Francji czy Niemiec. Gazeta dodaje, że o przyszłość euro i Unii Warszawa będzie walczyć chętniej niż te dwa kraje - "zmęczone konie pociągowe".

"Prosta historia oficjalnego klipu towarzyszącego polskiej prezydencji (...) dobrze ilustruje pewność siebie i nadzieję, które Polacy wkładają w swoje półrocze. Zamierzają pozostałym 26 państwom przedstawić się jako liderzy i planują spełnić ambicję, by być nowym europejskim mocarstwem. Jako szósta gospodarka Unii mają na to wystarczająco dużo sił" - pisze "MfD".

Dziennik "Lidove Noviny" zauważa, że Polskie władze nikomu nie pozostawiają wątpliwości, że przy szefowaniu UE mają ambitne plany. Jednak zwraca uwagę, że będą przy okazji musiały zająć się "niełatwymi tematami": trudną sytuacją w strefie euro i pomocą bankrutującej Grecji, sytuacją w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, a także budżetem Unii na lata 2014-2020. "Kłótnie, szczególnie te dotyczące wydatków UE, najprawdopodobniej będą towarzyszyć całemu polskiemu przewodnictwu" - twierdzą "LN".

Również lewicowe "Pravo" stwierdza, że "Warszawa na swych plecach odczuje ciężar bitwy o unijny budżet". Polska, w której odbędą się wybory parlamentarne i w której "z każdym dniem zaostrza się bój polityczny", stoi zdaniem gazety przed trudnym wyzwaniem.

"Nie jest jasne, jak daleko Polska jest w stanie doprowadzić negocjacje (nad budżetem). Jesienią odbywają się wybory parlamentarne, a jeśli w ich wyniku proeuropejski rząd (premiera Donalda) Tuska zastąpi gabinet prawicowej partii Prawo i Sprawiedliwość, trzeba się liczyć ze znaczącym zwrotem w unijnej polityce państwa, a także zamętem" - podkreśla "Pravo".