Miękka siła, ang. soft power, to zdolności danego kraju do pozyskiwania wymiernych korzyści i wpływów poprzez atrakcyjność jego kultury, ideałów politycznych i polityki, na drodze dialogu i rozmów, nie tylko z ugruntowanymi partnerami i sojusznikami, lecz także przeciwnikami.

Podając za przykład Tunezję, gdzie obalono system autorytarny, ale nie usunięto jego skutków, Lucas wskazał na doświadczenia Polski z przełomu lat 80. i 90., m.in. okrągły stół, lustrację, weryfikację tajnych służb.

"Nie oznacza to, że Polacy w tych sprawach zawsze obierali właściwą drogę, ale nikt nie może twierdzić, że nie rozumieją sedna problemu" - napisał Lucas w komentarzu zamieszczonym na portalu ośrodka badawczego CEPA (Center for European Policy Analysis).

Lucas, pisujący także dla tygodnika "Economist", za duży test dla polskiej prezydencji uznaje wrześniowy szczyt Partnerstwa Wschodniego. Partnerstwo potrzebuje - jego zdaniem - "nowego ducha, który tchnąłby w nie nowe życie, ale jest to głębszy problem, którego Polska własnymi siłami nie rozwiąże".

Lucas sądzi, że atutem Polski będzie to, że może liczyć na poparcie Niemiec. "Wszystkie pracowite zabiegi polskich przywódców, mające na celu wykazanie, że Polska jest przyjaźnie nastawiona do Niemiec sprawiły, że Polacy mogą teraz liczyć na tęgie poparcie Berlina, gdy będą go potrzebować" - uznał autor.

"Ci, którzy tęsknią za moralną przejrzystością w polityce zagranicznej z czasów rządów braci Kaczyńskim mogą zechcieć rozważyć w swoim umyśle, jak Polska wyglądałaby teraz, gdyby bitny styl (tamtego okresu) był wyznacznikiem przygotowań do prezydencji" - dodał.


"Inne priorytety (poza Partnerstwem Wschodnim) wydają się nieco mętne. Osiągnięcie jakiegokolwiek wymiernego postępu w zakresie współpracy obronnej i bezpieczeństwa będzie wyzwaniem. To samo odnosi się do przepchnięcia wspólnego rynku usług - kluczowego elementu gospodarczej liberalizacji, który ugrzązł na skutek opozycji zorganizowanych grup interesów" - podsumował Lucas.