Nie wpuszczono też konsula generalnego RP w Grodnie Andrzeja Chodkiewicza. Milicjanci pilnujący drzwi wpuścili do środka siedem osób: żonę Andrzeja Poczobuta Aksanę, matkę dziennikarza - Wandę, działaczy Związku Polaków na Białorusi. Kancelaria sądu odmówiła PAP wyjaśnień w sprawie osób, które mogły być wpuszczone do środka na publiczne ogłoszenie wyroku.

Wyrok na dziennikarza i działacza nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi został ogłoszony około 13.30 czasu polskiego. Prokurator żądał kary trzech lat kolonii karnej o zwykłym rygorze.

Poczobut był oskarżony z dwóch artykułów: o znieważenie i zniesławienie prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Sprawa dotyczy ośmiu artykułów Poczobuta w "Gazecie Wyborczej", jednego na opozycyjnym portalu internetowym Biełorusskij Partizan i jednego na jego prywatnym blogu.

W obronie korespondenta "GW" wypowiadali się przedstawiciele Unii Europejskiej, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), polskie władze i politycy opozycji. Organizacja obrony praw człowieka Amnesty International uznała Poczobuta za więźnia sumienia.