"NotW" ukazał się w niedzielę po raz ostatni. Został zamknięty przez wydawcę News International, mimo że był dochodowy. Wychodził od 168 lat, a przez koncern mediów Ruperta Murdocha został przejęty w 1968 r. Zwolniono 200 dziennikarzy. Policja zabezpieczyła w redakcji komputery i inne materiały dowodowe.

Według "Sunday Timesa", należącego do tego samego koncernu prasowego co "NotW", sześciu dziennikarzy tabloidu, których policja chce przesłuchać, ochraniało Glenna Mulcaire'a - prywatnego detektywa zatrudnionego przez gazetę z gażą ponad 100 tys. funtów rocznie, który włamywał się do skrzynek głosowych.

Aresztowanie grozi także trzem innym dziennikarzom "NotW", którzy wiedzieli o działalności Mulcaire'a, oraz trzem policjantom, którzy mieli przyjmować łapówki w łącznej wysokości ok. 120 tys. funtów w zamian za przekazywanie gazecie tajnych wiadomości wykorzystywanych następnie w sensacyjnych doniesieniach prasowych.

Mulcaire został aresztowany i przesłuchany przez policję w piątek. Wśród sześciu dziennikarzy, którzy mieli go chronić, wymienia się m. in. Clive'a Goodmana, byłego dworskiego korespondenta "NotW", który w 2007 r. wraz z Mulcaire'm został skazany na karę kilku miesięcy pozbawienia wolności za podsłuchiwanie rozmów personelu dworu królewskiego.

Policyjne śledztwo z lat 2005-07, które doprowadziło do skazania Mulcaire'a i Goodmana, obecnie uważane jest za niewystarczające. Policja ograniczyła się wówczas tylko do sprawy podsłuchiwania członków rodziny królewskiej. Asystent komisarza metropolitarnej policji John Yates wyraził w sobotę ubolewanie z tego powodu.

Stwierdził zarazem, że gdyby "NotW" w większym zakresie współpracował z policją, to do obecnego skandalu by nie doszło. Yates oskarżył gazetę o tuszowanie podsłuchów.


"Sunday Times" twierdzi, że w 2007 r. "NotW" prowadził własne dochodzenie w sprawie afery podsłuchowej, które ustaliło, że praktyka była szeroko rozpowszechniona. Ustalenia z tego dochodzenia przekazano policji dopiero teraz.

Z kolei inna gazeta "Mail on Sunday" spekuluje, że powodem, dla którego policyjne dochodzenie w sprawie podsłuchów w "NotW" było prowadzone opieszale, było to, że kierujący nim inspektor Andy Hayman miał pozamałżeński romans, a "NotW" miał potwierdzające to zdjęcia.

Wynikiem śledztwa pod nadzorem Haymana z lat 2005-07 było stwierdzenie, że podsłuchy były odosobnionym przypadkiem, za który winę ponosi jeden reporter. Z perspektywy czasu widać, iż gdyby policja drążyła sprawę głębiej, to okazałoby się, że podsłuchy były prowadzone systematycznie i na dużą skalę.

Hayman odszedł ze służby w policji z końcem 2007 r., gdy jego romans wyszedł na jaw. Znalazł zatrudnienie w "Timesie", który podobnie jak "NotW" należy do koncernu Murdocha.

Obecnie, gdy dzięki rewelacjom "Guardiana" okazało się, że ofiarami podsłuchów "NotW" były osoby prywatne, m. in. krewni żołnierzy poległych w Iraku i Afganistanie oraz ofiar głośnych mordów, premier David Cameron zarządził dwa dochodzenie. Jedno z nich ma zbadać rolę policji, a drugie etykę mediów i zalecić zmiany w systemie regulacji rynku mediów.

Niektórzy komentatorzy sądzą, że afera podsłuchowa może wywołać napięcia w koalicji rządzącej, ponieważ konserwatywny minister Jeremy Hunt zgodził się wstępnie na przejęcie przez koncern Murdocha telewizji BSkyB, a liberalny minister Vince Cable był temu zdecydowanie przeciwny.

Niewykluczone, że ostateczna decyzja, która w tej sprawie ma zapaść w nadchodzącym tygodniu, zostanie opóźniona w razie zarządzenia dochodzenia.