Uzbrojeni napastnicy zaatakowali rezydencję prezydenta
Uzbrojeni napastnicy zaatakowali w nocy z poniedziałku na wtorek rezydencję prezydenta Gwinei, Alphy Conde, zabijając jedną osobę. Conde nie odniósł obrażeń i jest bezpieczny - poinformowały źródła prezydenckie i świadkowie. Na razie nie wiadomo, kto jest odpowiedzialny za napad. "Prezydent w chwili ataku był w rezydencji, ale jest cały i zdrowy" - poinformowało źródło prezydenckie.
- Komorowski ujawnił, kiedy ogłosi termin wyborów
- Miedwiediew krytykuje zamieszanie wokół nagrody dla Putina
- Tajemnicza dymisja w TVP. Schymalla odchodzi
- W Krakowie wyremontowano wał, który pękł podczas powodzi
- PiS zarzuca rządowi kłamstwo w sprawie unijnych negocjacji
- Twórca "Pretty Woman" pomagał Izraelowi zbudować bombę atomową
- Napadał na banki. Jest w rękach policji
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydent potwierdził, że doszło do ataku, i w wystąpieniu radiowym wezwał mieszkańców kraju do zachowania spokoju.
Według świadków, do ataku doszło około godz. 1.30 nad ranem czasu miejscowego (3.30 czasu polskiego); trwał on ponad godzinę i został odparty przez osobistą straż prezydenta.
"W kuchni jest pełno krwi, a na części budynku widać ślady kul" - relacjonował cytowany przez agencję Reutera świadek, dodając, że główna brama wjazdowa została wysadzona przy użyciu granatów.
Jak poinformowała policja, we wtorek aresztowano byłego dowódcę armii, generała Nouhou Thiama. "Generał został zatrzymany i zabrany do siedziby policji" - poinformował przedstawiciel gwinejskich władz, nie podając więcej szczegółów.
Tymczasem, źródła policyjne i wojskowe podały, że inny żołnierz - były członek ochrony prezydenta Conde, również został aresztowany.
Conde stanął na czele kraju, który jest największym na świecie eksporterem rudy aluminium, w grudniu ubiegłego roku w wyniku pierwszych wolnych wyborów od czasu uzyskania niepodległości od Francji. Od śmierci poprzedniego przywódcy Lansany Conte w 2008 r. kraj był rządzony przez juntę wojskową.
Wybory miały zakończyć dziesięciolecia niestabilności i zamachów stanu w tym zachodnioafrykańskim kraju.
Zdaniem obserwatorów, sytuacja w Gwinei, która ma długą historię autorytarnych rządów, a jej siły zbrojne mają reputację brutalnych i niezdyscyplinowanych, poprawiła się od czasu przejęcia władzy przez nowego prezydenta. Zmienił on dowództwo sił zbrojnych i sam stanął na ich czele.
Były szef junty, Moussa Dadis Camara, którego oddziały zabiły we wrześniu 2009 r. 150 opozycyjnych demonstrantów, przebywa na emigracji w Burkina Faso, po tym jak został ranny w próbie zamachu na jego życie.
Źródło: PAP






























~TVN NIEZBEDNY2011-07-20 01:36
TO PRZECIEZ NARAZONY MOZE BYC TEZ ,NIESIOLOWSKI, KOMOROWSKI TEZ PREZYDENT
~gajowy2011-07-20 00:39
re: "XX4" - nie wywołuj wilka z lasu, bo może już być za drzwiami.
~spoko2011-07-20 00:29
Jest sprawiedliwość - wszyscy kiedyś umrzemy. I bardzo super.
~Raz Putin2011-07-20 00:21
Czytajcie tylko Wyborczą Tam wszystko wam wyjaśnią z dokładnością
Ruskiej Prawdy I oglądajcie TVN ze szkiełkiem kontaktowym Te media
głoszą Prawdę i tylko prawdę Moskiewskiej szkoły
~XX42011-07-20 00:19
Pisowcy już dawno rzuciliby się na prezydenta.,ale to zbyt dupowaci naziole, tylko g rzucają w tablice,ale jest dla nich nadzieja :
CZAS NA ODWAŻNE DECYZJE
DO PSYCHIATRY jAROSŁAW k.
~Kaczysta2011-07-19 23:27
a ja juz sie cieszylam ze pisza o Polsce...
~patrycja2011-07-19 23:18
gazeta wyborcza właśnie podała, że napastnik był z PiS-u
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!