Aresztowanie Hadżicia przez serbskie służby koło miejscowości Kruszedol w paśmie górskim Fruszka Gora w Wojwodinie potwierdził na specjalnej konferencji prasowej prezydent Boris Tadić. Podkreślił, że wraz z tym aresztowaniem Serbia "wypełniła zarówno prawne, jak i moralne zobowiązania". Tadić ocenił, że zamknięty został "najtrudniejszy rozdział współpracy" z trybunałem haskim.

Zaprzeczył zarzutom, jakoby serbskie władze znały miejsce pobytu ostatniego oskarżonego z haskiej listy. "Serbia nie wiedziała, gdzie znajduje się Goran Hadżić. Nasze służby bezpieczeństwa i wywiad, a także przedstawiciele MSW wykonywali swoje obowiązki zgodnie z prawem" - zaznaczył.

Serbski prokurator ds. zbrodni wojennych Vladimir Vukczević powiedział, że Hadżić był uzbrojony w pistolet, lecz nie stawiał oporu podczas zatrzymania w lesie przez służbę ds. ujawniania zbrodni wojennych Agencji Bezpieczeństwa i Informacji (BIA), następczyni służby bezpieczeństwa SDB.

Poinformował, że Hadżicia zatrzymano w lesie, a wraz z nim jego zausznika, który zaopatrywał go w gotówkę. Do aresztowania doszło na południe od miasta Sremski Karlovci, koło miejscowości Kruszedol, gdzie znajduje się XVI-wieczny monastyr. Fruszka Gora słynie z zabytkowych klasztorów prawosławnych.

Vukczević oznajmił, że Hadżić utrzymywał kontakty z "pewnymi ludźmi" z serbskiej Cerkwi prawosławnej, i że miał zamiar opuścić Serbię, lecz władzom serbskim, współpracującym ze służbami wywiadowczymi krajów, których prokurator nie wymienił, udało się temu zapobiec.

Adwokat Hadżicia, Toma Fila, twierdzi, że jego klient długi czas ukrywał się za granicą, a w chwili zatrzymania nie miał broni ani dokumentów. Według Fili, na którego powołuje się belgradzkie radio B-92, Hadżić na przesłuchaniu nie wypierał się swej tożsamości i przyjął akt oskarżenia. Zapowiedział też, że nie będzie się odwoływał, bo "to i tak nie dałoby rezultatu". Zdaniem adwokata, sąd jednak odczeka przepisowe trzy dni, jakie przysługują na złożenie odwołania, zanim ogłosi decyzję w sprawie wydania oskarżonego do Hagi. Fila ocenia, że do przekazania aresztowanego może dojść w ciągu tygodnia.

Po aresztowaniu w maju, także w Wojwodinie, wojennego dowódcy Serbów bośniackich Ratko Mladicia Hadżić pozostawał jedynym poszukiwanym przez haski trybunał. Jak podkreśla B-92, był dziewiątym z haskiej listy aresztowanym przez Serbię w ciągu ośmiu lat.

Na początku 1992 r. Hadżić został obwołany prezydentem Republiki Serbskiej Krajiny, regionu stanowiącego około jednej trzeciej terytorium Chorwacji, który w grudniu 1991 roku jednostronnie ogłosił niepodległość i praktycznie oderwał się od reszty kraju.


Na 53-letnim Hadżiciu ciąży 14 zarzutów zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Oskarża się go o śmierć setek chorwackich cywilów i deportację kilkudziesięciu tysięcy Chorwatów i innych nie-Serbów w czasie wojny w Chorwacji w latach 1991-1995. W akcie oskarżenia wyszczególniono odpowiedzialność Hadżicia za masakrę w szpitalu w Vukovarze, we wschodniej Chorwacji, w której zginęło 250 ludzi, w większości Chorwatów.

We wspólnym oświadczeniu najważniejsi przedstawiciele UE: przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy i szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton napisali, że "Unia Europejska z zadowoleniem przyjmuje aresztowanie Gorana Hadżicia przez serbskie władze". Unia uznała to za ważny krok w kierunku spełnienia europejskich ambicji Belgradu. Gratulacje Serbom złożył też przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

W oddzielnym komunikacie również sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen pochwalił schwytanie Hadżicia. Zadowolenie z aresztowania Hadżicia wyraził też główny prokurator haskiego trybunału Serge Brammertz, który zapowiedział, że oskarżony trafi do Hagi w najbliższych dniach.

Premier Chorwacji Jadranka Kosor, która przebywa w Warszawie z wizytą, podkreśliła, że aresztowanie Hadżicia to dobra wiadomość przede wszystkim dla Zagrzebia. Jak podkreśliła na konferencji prasowej po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem, Hadżić jest winien śmierci tysięcy ofiar, należał bowiem do tych, "którzy konsekwentnie i z oddaniem realizowali wielkoserbską politykę prezydenta Slobodana Miloszevicia".

Zdaniem premiera Tuska aresztowanie pokazuje, że "cały region jest na tej dobrej drodze do Europy". "Dlatego mam nadzieję, że to nasze wielkie wspólne przedsięwzięcie będzie także takim drogowskazem i dobrym znakiem dla pozostałych państw regionu" - powiedział Tusk.

Adam Balcer, dyrektor programu "Rozszerzenie i sąsiedztwo UE", uważa, że "to aresztowanie należy rozpatrywać w kontekście starań Serbii o przyjęcie do UE. Jednym z kluczowych warunków Unii Europejskiej była ścisła, pełna współpraca Serbii z trybunałem w Hadze. Oczywiście optymalnym przejawem tej współpracy byłoby aresztowanie wszystkich podejrzanych o zbrodnie wojenne, co Serbia zrobiła. W efekcie na pewno pod koniec tego roku otrzyma status kandydata do UE".

Jan Piekło, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI, który w latach 90. relacjonował na łamach "Tygodnika Powszechnego" wojnę w Bośni i Hercegowinie, uważa, że "zatrzymanie Hadżicia jest konsekwencją podjętej wcześniej decyzji, że Serbia chce być w Unii Europejskiej".