Szef policji Sveinung Sponheim powiedział norweskiej telewizji NRK, że wpisy internetowe mężczyzny "sugerują, że jego polityczne poglądy skłaniały się ku skrajnej prawicy i że miał przekonania antyislamskie". Dodał, że należy jeszcze zbadać, czy było to motywem aktów terroru.

O powiązaniach zatrzymanego, którym jest obywatel Norwegii, ze środowiskiem ekstremalnej prawicy informowała wcześniej telewizja TV2, która nie ujawniła źródeł tych doniesień.

Sytuacja po zamachach w Norwegii, w których zginęło w piątek co najmniej 91 osób, ma być tematem sobotniego spotkania premiera Jensa Stoltenberga z liderami głównych partii politycznych.

Dopiero kilka godzin po strzelaninie na wyspie Utoya, ok. 30 km na północny zachód od Oslo, policja zdała sobie sprawę z rozmiaru tragedii. Oystein Maeland z policji powiedział dziennikarzom w nocy z piątku na sobotę, że w wyniku strzelaniny na odbywającym się na wyspie obozie młodzieżówki Norweskiej Partii Pracy premiera śmierć poniosło 80 osób. Napastnik przebrany w policyjny mundur strzelał na oślep do uczestników obozu.

"Trochę czasu zabrało przeszukanie okolicy. W tej chwili możemy powiedzieć, że na wyspie Utoya jest co najmniej 80 zabitych" - oświadczył Maeland. Wyraził obawę, że bilans może wzrosnąć, ponieważ wiele osób jest ciężko rannych. W sobotni poranek liczba ta wzrosła do 84.

W sobotę z uczestnikami młodzieżowego obozu miał się spotkać premier.


Z kolei w ataku bombowym w dzielnicy rządowej Oslo, w pobliżu biura premiera, zginęło siedem osób. Świadkowie relacjonowali, że po wybuchu zapanowała panika, a ulice były pokryte rozbitym szkłem i wygiętymi na skutek wysokiej temperatury stalowymi elementami. Premiera nie było w biurze w chwili zamachu.

Dziennikarz internetowego wydania brytyjskiego "Guardiana" Jon Magnus, który był świadkiem eksplozji, opisał całe zdarzenie jako "piekło". "Widziałem dziesiątki ludzi, którzy biegali we wszystkich kierunkach, krzycząc, płacząc; byli ranni, pokryci krwią" - mówił. Dodał, że ciała leżały wzdłuż ulicy, na chodnikach.

Motyw obu aktów nie jest znany, ale celem zamachowca były obiekty związane z Partią Pracy Stoltenberga. Według władz zatrzymany mężczyzna jest powiązany z oboma atakami.

Na konferencji prasowej w piątek wieczorem premier zapowiedział ukaranie winnych. Wcześniej zapewniał, że zarówno on, jak i ministrowie są bezpieczni.

Minister sprawiedliwości Knut Storberget oświadczył na tej samej konferencji prasowej, że po podwójnym ataku zatrzymano podejrzanego, który jest obywatelem Norwegii, ale odmówił podania innych szczegółów.

Według anonimowego źródła w policji 32-letni zatrzymany nie jest powiązany z islamskimi organizacjami terrorystycznymi i działał sam. Wcześniej norwescy eksperci sugerowali, że za zamachem mogli stać islamscy radykałowie.

Wyrazy współczucia w związku z atakami napływają do Oslo z całego świata. Kondolencje złożyli m.in. prezydent USA Barack Obama, brytyjski premier David Cameron, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, a także sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Kondolencje władzom Norwegii przekazali także prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk i polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.