Eksperci, którzy wyrazili swojej opinie na temat zamachowca w panelu dyskusyjnym na łamach dziennika "Verdens Gang", sugerują, że niezadowolony ze swojej pozycji społecznej Breivik chciał uczynić coś wielkiego i przejść do historii. Długo planując w samotności zbrodnie, w końcu uwierzył w swoje wymyślone zadanie.

"Bazując na tym, co słyszeliśmy i czytaliśmy o zamachu i jego sprawcy, możemy powiedzieć, że wywodzi się on z ruchu, który rozwinął się w ostatnich latach w internecie i nazywany jest +counterjihadists+ (kontrdżihadyści)" - powiedział autor książki "Eurofascism" Oeyvind Stroemmen.

"Członkowie ruchu są przekonani, że Europa stoi w obliczu wielkiego zagrożenia, jakim jest arabizacja lub islamizacja, która zakończy się powstaniem Eurabii. Za stan ten obwiniają władze oraz media i dlatego polityków nazywają zdrajcami" - mówił Stroemmen.

W dzienniku "VG" opublikował on artykuł pod tytułem "Kim jest terrorysta?". Wyjaśnia w nim ideologię Breivika oraz to, w jaki sposób się zradykalizował. "Teraz jest już tylko kwestią czasu, kiedy będziemy świadkami następnych podobnych wydarzeń. Jeżeli ktoś otwarcie twierdzi, że jego kraj jest kolonizowany, a przywódcy polityczni są zdrajcami, to krok do użycia siły staje się już mały" - napisał.

Filozof dr Lars Gule ze Szkoły Wyższej w Oslo jako ważny element wskazał antyislamskie debaty w internecie. Ostrzegł jednocześnie, że "należy być ostrożnym przed nazwaniem islamofobicznych dyskusji w internecie wylęgarnią tego typu terroryzmu, ponieważ istnieje ogromna różnica pomiędzy formą pisaną a formą czynu Breivika".

Profesor wydziału wiedzy policyjnej przy wyższej szkole policyjnej w Oslo Tore Bjoergo, który od wielu lat zajmuje się ekstremalną prawicą w Skandynawii, uważa, że Breivik może być sklasyfikowany w zupełnie nowej grupie.


"W Norwegii mamy dwie ekstremalne ideologie prawicowe. Są to neonaziści, dla których teoria rasy jest bardzo ważna, i FMI (Stowarzyszenie Przeciw Imigracji), założone w latach 80. To, co teraz widzimy poprzez Breivika, to ruch antyislamski, który w Norwegii jest szeroko rozprzestrzeniony w internecie, lecz jeszcze nie stosował przemocy" - mówił Bjoergo.

Ragnhild Bjoernebekk, zajmująca się badaniami nad przemocą, uważa, że "aby cokolwiek stwierdzić z pewnością, potrzebujemy gruntownych analiz, lecz już teraz można zauważyć czysto ideologicznie podobieństwa do masakr w Finlandii i bomby w Oklahomie". "Internet stał się centralnym medium, w którym można umieszczać oświadczenia, filmy i swoje teorie, stać się znanym i podziwianym" - podkreślała.

Profesor antropologii społecznej Unni Wikan z Uniwersytetu w Oslo widzi również duże podobieństwo pomiędzy Breivikiem i zamachowcami-samobójcami. "Zabijają oni niewinne osoby dla propagowania swojej sprawy, nie wykazując żadnej empatii" - wyjaśniała.

Leif Petter Olaussen z Instytutu Kryminologii i Socjologii Prawa podkreślił, że wydarzenia z Oslo i wyspy Utoya są dalekie od rzeczywistości, którą zajmują się norwescy badacze. Zwracał także uwagę na możliwy kompleks niższości u Breivika.

"On bardzo dobrze pasuje do grupy młodych ludzi, którym nie udało się osiągnąć w życiu tego, czego bardzo chcieli, czyli czegoś wielkiego i słynnego. Breivik nie ma wykształcenia czy zawodu, który by imponował otoczeniu, a na zdjęciach pozuje w uniformie niczym niemiecki kanclerz, przywódca wielkiego formatu, jako ktoś, kim nie jest, lecz bardzo by chciał nim być. Tego typu osoby bardzo chcą zapisać się w historii i to mu się niestety udało" - mówił Olaussen.

Olaussen podkreślił, że jego zdaniem Breivik jest inteligentnym człowiekiem, lecz nie potrafi zadawać sobie pytań dotyczących moralności czy etyki, podobnie jak wielu z przywódców hitlerowskich Niemiec.

Zdaniem eksperta, Breivik "poświęcił wiele czasu przygotowując zamachy i w tym czasie rezonując sam ze sobą uwierzył, że jego misja jest zniszczeniem wielokulturowego społeczeństwa, w którym właśnie żyjemy. Uwierzył, że taki model jest niemożliwy".