Na pytanie "Jak pan/pani ocenia sposób kierowania przez premiera sytuacją po terrorystycznych zamachach?" 80,1 proc. ankietowanych odparło, że "bardzo dobrze", a 14 proc., że "dobrze".

W atakach przeprowadzonych przez prawicowego ekstremistę Andersa Behringa Breivika zginęło łącznie 76 osób: osiem w zamachu bombowym w Oslo i 68 w strzelaninie na wyspie Utoya.

Stoltenberg zareagował na zamachy natychmiast, wielokrotnie przemawiając w obecności mieszkańców i dziennikarzy oraz apelując - niekiedy łamiącym się ze zdenerwowania głosem - by jego rodacy nie rezygnowali ze swoich wartości wobec potworności zamachów. Co istotne, jego Norweska Partia Pracy była głównym celem zamachów.

"Stoltenberg był w tej nadzwyczajnej sytuacji fantastycznym przywódcą, ludzkim i silnym zarazem. Przeszedł sam siebie" - powiedział komentator polityczny prestiżowego dziennika "Aftenposten".

Tylko 2,3 proc. respondentów uznało reakcję Stoltenberga za "złą" albo "bardzo złą".

Reakcja króla Haralda V spotkała się natomiast z aprobatą 93 proc. ankietowanych.

Instytut InFact przeprowadził sondaż 26 lipca na próbie 1013 osób.