Stoltenberg zapewnił na konferencji prasowej dla zagranicznych dziennikarzy, że Norwegowie będą się bronić pokazując, że nie boją się przemocy.

"Jest absolutnie możliwe, by mieć otwarte, demokratyczne, inkluzywne społeczeństwo, a jednocześnie utrzymywać środki bezpieczeństwa i nie być naiwnym" - oznajmił.

"Nie damy się zastraszyć tymi zamachami" - zapewnił premier, nazywając je "narodową tragedią".

Oznajmił, że odpowiedzią na "brutalną przemoc" będzie nadal obrona "wolności, otwartości, tolerancji i demokracji". Zdaniem Stoltenberga ludzie mają prawo do ekstremistycznych poglądów, ale nie do wcielania ich w życie przemocą.

Uważa on, że w dłuższej perspektywie konsekwencją zamachów będzie szerszy udział obywateli w polityce. "Myślę, że spowodują one większą partycypację, większą aktywność polityczną" - powiedział.

Premier zapowiedział też, że po zakończeniu śledztwa i po okresie żałoby zostanie przeanalizowana reakcja policji oraz jej zdolność do działania. Jak dodał, w śledztwie dotyczącym zamachów uczestniczą służby wywiadowcze wielu państw europejskich.

W piątkowym podwójnym zamachu terrorystycznym, do którego przyznał się Anders Behring Breivik, śmierć poniosło 76 osób. Na wyspie Utoya, gdzie odbywał się obóz młodzieżówki współrządzącej Partii Pracy, zastrzelonych zostało 68 osób, a osiem poniosło śmierć w ataku bombowym w Oslo.