"La Repubblica" wybija na pierwszy plan dymisję ministra obrony Bogdana Klicha. W podtytule kładzie zaś nacisk na "polską odpowiedzialność za katastrofę lotniczą". Rzymski dziennik pisze o wymienionym w raporcie komisji Millera "słabym przygotowaniu załogi" jako "głównej przyczynie" wypadku 10 kwietnia 2010 roku. Relacjonuje następnie, że "nieporozumienia i błędy w komunikacji na rosyjskim lotnisku były przyczynami współistniejącymi katastrofy".

"Mimo przypisania władzom rosyjskiego lotniska części odpowiedzialności komisja wskazała, że to po stronie polskiej leżą decydujące przyczyny katastrofy, zwłaszcza słabe przygotowanie załogi, która leciała z nadmierną prędkością i na zbyt małej wysokości w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających dostrzeżenie ziemi" - zauważa dziennik.

Przypomina, że polska komisja ogłosiła swój raport pół roku po raporcie rosyjskiego MAK-u, który Polskę obarczył całą winą za to, co stało się w Smoleńsku.

Ponadto "La Repubblica" odnotowuje, że według polskiej komisji obsługa rosyjskiego lotniska przekazała pilotom "błędne wskazówki", między innymi na temat wysokości w czasie lądowania. Komisja Millera stwierdziła też, że system oświetlenia lotniska był uszkodzony i niepełny - dodaje gazeta. Zwraca również uwagę na inną konstatację polskiej komisji o tym, że nie było nacisków na załogę, co z kolei było jednym z wniosków MAK-u.

Turyńska "La Stampa" wyraża opinię, że to "szokujący raport". Ogłasza w tytule relacji: "wypadek był winą Polaków". Następnie zaznacza: "były wszelkie przesłanki do tragedii lotniczej i precyzyjnie do niej doszło".

"Wychodzi na jaw zaskakujący brak dokładności w stosowaniu wszystkich procedur bezpieczeństwa - na ziemi i na pokładzie" - informuje.

Lecz dziennik wyciąga też następujący wniosek: "Przede wszystkim potwierdza się straszliwa prawda: ciążąca obecność osoby trzeciej w kabinie pilotów, która kontrolowała pilota (według Rosjan dowódca polskiego lotnictwa). To jasne przyznanie, że to +najważniejszy pasażer+, a zatem szef państwa, zdecydował, by lądować właśnie tam, a nie gdzie indziej, gdzie warunki meteorologiczne byłyby lepsze".

Dalej dziennik pisze o "serii win" polskiej załogi, ale także personelu rosyjskiego lotniska. Wśród nich wymienia to, że "drugi pilot nie rozumiał rosyjskiego w stopniu umożliwiającym radiową komunikację".

"W ten oto sposób polska komisja przyznaje, że część winy ponosi Warszawa, choć nie całą; w przeciwieństwie do poprzedniego, rosyjskiego raportu, który zwalniał Moskwę z wszelkiej odpowiedzialności" - czytamy w relacji.

"Teraz jednak polskie sprawozdanie kieruje pod adresem Rosjan część odpowiedzialności. Trudno sobie wyobrazić, by takie zarzuty pozostały bez odpowiedzi" - dodaje "La Stampa".