Zasłabnięcie Szalita opóźniło jego powrót do domu rodzinnego w Micpeh Hila w Galilei. Nie wiadomo, czy zamiast do domu nie trafi do szpitala na szczegółowe badania.

Niecałą godzinę po przewiezieniu Szalita przez Egipt do Izraela, po 1941 dniach spędzonych w niewoli w Strefie Gazy, wojskowy helikopter izraelski przetransportował go do bazy lotniczej Tel Nof, gdzie uwolniony żołnierz utonął w objęciach swoich bliskich: ojca, matki i dwojga rodzeństwa, a także dziadka.

W bazie Tel Nof żołnierza powitał osobiście premier Izraela Benjamin Netanjahu. Czekali tam na niego również m.in. wicepremier i minister obrony Ehud Barak oraz szef sztabu sił zbrojnych, generał Benny Ganc.

Netanjahu uścisnął żołnierza i powiedział: "Witaj w państwie Izrael. Dobrze mieć cię w domu". Sierżant był już wtedy ubrany w mundur, a nie w cywilną odzież, w której przybył do Izraela. Uśmiechał się, ale był blady, wyglądał na zmęczonego i wychudzonego.

Podczas ceremonii powitania Szalita Netanjahu powiedział, że decyzję o zawarciu porozumienia z Hamasem w sprawie uwolnienia żołnierza trudno było podjąć. Podkreślił jednak: "Jako żołnierz i dowódca brałem udział w niebezpiecznych misjach i zawsze wiedziałem, że jeśli wpadnę w ręce wroga ja sam albo moi towarzysze, to rząd izraelski zrobi wszystko, co w jego mocy, by mnie uwolnić i jako premier właśnie to zrobiłem". Dodał, że naród izraelski jest razem zarówno w dobrych, jak i złych chwilach. "Wzajemna odpowiedzialność nie jest tylko sloganem, ale podstawą naszej egzystencji tutaj" - oświadczył.

Minister obrony zapowiedział, że zrobi wszystko, by zapobiec porwaniom kolejnych izraelskich żołnierzy. Zarówno Netanjahu, jak i Barak deklarowali też, że tych wypuszczonych palestyńskich więźniów, którzy zdecydują się na powrót do terroru, spotka surowa kara.

Szef sztabu izraelskich sił zbrojnych generał Ganc nazwał Szalita bohaterem i życzył mu jak najszybszego "powrotu do normalnego życia".


Wcześniej, tuż po przekroczeniu granicy egipsko-izraelskiej, około południa, Szalit został przebadany przez lekarzy. Wedle rzecznika sił zbrojnych, generała Joawa Mordechaja, stan zdrowia uwolnionego jeńca był "dobry i stabilny". Żołnierz wziął prysznic, przebrał się w mundur i połączył telefonicznie z rodziną.

Na terytorium Egiptu Szalit wypowiedział się dla tamtejszej telewizji Nile TV, co - jak twierdzą źródła izraelskie - było naruszeniem uzgodnień. Na pytanie, jak się czuje, odparł: "Nie czuję się najlepiej z powodu całej afery". Na arabski zostało to przetłumaczone jednak jako "czuję się dobrze".

"Jestem bardzo podekscytowany. Od miesiąca czułem, że to się zbliża" - powiedział o swoim uwolnieniu egipskiej telewizji Szalit, choć - jak wyznał - o tym, że ono nastąpi dowiedział się dopiero w ubiegłym tygodniu.

We wtorek rano Izrael - zgodnie z umową, w zamian za oswobodzenie Szalita - wypuścił z więzień 477 Palestyńczyków, a 550 ma wyjść na wolność w ciągu dwóch miesięcy. Wielu z nich zostało skazanych za udział w zamachach terrorystycznych na Izraelczyków. Część rodzin ofiar stanowczo protestowała przeciwko porozumieniu o wymianie sprawców zamachów na Szalita i nawet złożyło w tej sprawie petycje do Sądu Najwyższego. Zostały one jednak oddalone.