Polscy żołnierze w Afganistanie od czterech lat korzystają z satelity Yamal-202 należącego do rosyjskiego koncernu Gazprom, bo jest on najtańszy - informuje "Rzeczpospolita". Według ustaleń gazety, Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) przetargów na pasmo satelitarne jako najważniejsze kryterium wymieniała cenę. A najtańszy jest Yamal-202, dzięki któremu wojsko oszczędza ok. 20 tys. dolarów miesięcznie.

Resort obrony odmówił wglądu do SIWZ. MON stwierdził m.in., że Służba Kontrwywiadu Wojskowego nie zgłaszała uwag do warunków przetargów faworyzujących rosyjskiego satelitę.

Inaczej było w 2008 r., gdy przetarg na pasmo satelitarne prowadziła jedna z jednostek wojskowych. Jak wynika z dokumentów SKW, do których dotarła "Rzeczpospolita", wówczas kontrwywiad wojskowy nie zgodził się na wykorzystywanie należącego do Rosjan satelity Express AM1, powołując się na istotny interes bezpieczeństwa państwa.

MON nie odniósł się do kwestii, dlaczego w jednym przypadku SKW wydało negatywną opinię, a w innym nie zgłosiło uwag. B. dowódca GROM gen. Sławomir Petelicki mówi, że "taka sytuacja jest niedopuszczalna i kompromituje kontrwywiad wojskowy". "Widać, że służba ta w przeciwieństwie do wywiadu wojskowego, który notuje sukcesy, po raz kolejny popełnia karygodny błąd" - ocenia.

PKW Afganistan przez satelitę Gazpromu przesyła zarówno informacje niejawne, jak i m.in. rozmowy żołnierzy z rodzinami. MON zapewnia, że wszystkie te dane są szyfrowane przez certyfikowane systemy.

"Szyfrowanie w pełni tego słowa znaczenia odbywa się przy transmisjach danych pomiędzy stacją nadawczo-odbiorczą w Polsce a rozmieszczonymi w Afganistanie stacjami działającymi na potrzeby akredytowanych przez SKW służbowych systemów teleinformatycznych przeznaczonych do przetwarzania informacji niejawnych" - wyjaśnia MON.

W reakcji na poprzedni artykuł "Rzeczpospolitej", w którym rozmówcy gazety wskazywali, że korzystanie z Yamal-202 może narazić polską armię na niebezpieczeństwo, szef MON Tomasz Siemoniak zażądał wyjaśnień od SKW. Rzecznik resortu Jacek Sońta zdradza, że odpowiedź wpłynęła, ale nie chce ujawniać szczegółów. "Mogę tylko powiedzieć, że minister polecił SKW jeszcze wnikliwiej monitorować tę sprawę" - mówi.