73-letni Schwarzenberg, stojący na czele wchodzącej w skład centroprawicowej koalicji rządzącej konserwatywnej partii Tradycja Odpowiedzialność Prosperity 09 (TOP 09), ogłosił to na zjeździe swej partii w mieście Hradec Kralove.  Minister zapowiedział, że będzie się ubiegał o fotel głowy państwa bez względu na to, czy odbędą się bezpośrednie wybory prezydenckie, czy też prezydenta wyłaniać będzie parlament, jak to ma miejsce obecnie Jak podkreślił, jedną z jego cech jest niezależność, "co w przypadku tego urzędu jest wielce istotne". "Po drugie, już dzieciństwo spędziłem na zamku, tak więc nie uderzy mi do głowy, kiedy powrócę do tych wielkich, zamkowych przestrzeni" - dodał minister.

Czeski parlament prowadzi obecnie prace nad zmianą konstytucji, umożliwiającą wybór głowy państwa w wyborach powszechnych. Druga kadencja Vaclava Klausa zakończy się w 2013 roku. Karel Schwarzenberg wywodzi się z jednego z najznamienitszych czesko-austriackich rodów arystokratycznych. Większość życia spędził na emigracji, gdyż po komunistycznym zamachu stanu z 1948 roku musiał opuścić Czechosłowację. Mieszkał w Szwajcarii i Austrii. Od 1968 roku, kiedy wskutek inwazji wojsk Układu Warszawskiego stłumiono próbę demokratyzacji życia w kraju, aktywnie wspierał antykomunistyczną opozycję.

Do Pragi powrócił w 1990 roku, po aksamitnej rewolucji. Pełnił funkcję sekretarza kancelarii prezydenta Vaclava Havla, a także specjalnego wysłannika OBWE na Kaukazie. W 2002 roku po raz pierwszy dostał się do Senatu. Pięć lat później otrzymał tekę ministra spraw zagranicznych w rządzie Mirka Topolanka. W 2009 roku został szefem nowo powstałej partii Tradycja Odpowiedzialność Prosperity 09, którą rok później wprowadził do parlamentu i wraz z innymi ugrupowaniami centroprawicy - Obywatelską Partią Demokratyczną (ODS) i Sprawami Publicznymi (VV) - powołał koalicję, w której premier Petr Neczas powierzył mu funkcję wicepremiera i kierowanie resortem dyplomacji.

Po powrocie do Czech Schwarzenbergowi udało się odzyskać niemal cały majątek swej rodziny. Uważa się go tym samym za najbogatszego członka rządu, mimo że utrzymanie wszystkich posiadłości pochłania większość jego dochodów.