Według rzeczniczki trudności wynikają z faktu przeprowadzenia jednocześnie dwóch głosowań.

Najwięcej problemów odnotowano w regionalnej komisji wyborczej w Sofii. W środę wciąż przyjmowano tam protokoły z komisji lokalnych. Szefowa komisji regionalnej Marina Bełczewa podała, że 80 proc. protokołów zawiera błędy. Według sekretarz komisji Diany Tonowej błędy wykryto praktycznie we wszystkich protokołach.

W sofijskiej komisji wybuchł skandal po opublikowaniu we wtorek w mediach zdjęć dwóch posłów rządzącej partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii), którzy znajdowali się w pomieszczeniach komisji, gdzie politycy - zgodnie z ordynacją wyborczą - nie mają prawa przebywać. Jeden z posłów niósł worek z dokumentami.

CKW zwróciła się do sztabu wyborczego GERB o wytłumaczenie obecności posłów, lecz takiego wytłumaczenia nie otrzymała. Jeden z posłów tłumaczył, że "pomagał ciężarnej kobiecie nieść worek", a drugi powiedział, że ordynacja (która zakazuje obecności w lokalu komisji) "to nie święta krowa".

Wszystkie partie parlamentarne prócz rządzącej wyraziły oburzenie organizacją wyborów, podkreślając, że takiego bałaganu w ostatnich 20 latach nie było. Według nich naruszenia dotyczyły przeważnie głosowania na organy samorządowe.

Nacjonalistyczna partia Atak domaga się ponownego przeliczenia wszystkich głosów. Turecki Ruch na rzecz Praw i Swobód żąda powołania parlamentarnej komisji do wyjaśnienia roli MSW w obecnych wyborach. Według tej partii chodzi o pozbawienie znacznej liczby obywateli prawa do udziału w wyborach samorządowych, gdyż listy opracowywano na podstawie danych MSW o stałym zameldowaniu w kraju.


Lewica domaga się anulowania wyborów w Sofii, gdyż według niej zwycięstwo obecnej mer Jordanki Fandykowej ogłoszone nie bacząc na liczne naruszenia i przed obliczeniem wszystkich głosów.

Szefowa parlamentarnej komisji prawnej i jedna z autorek ordynacji wyborczej Iskra Fidowowa przyznała, że "techniczne niedociągnięcia miały miejsce", lecz wybory przebiegły demokratycznie i nie ma podstaw do twierdzeń, że były manipulowane.

Opóźnienie podania wyników pierwszej tury wyborów nie wpłynie na przeprowadzenie drugiej tury w wyznaczonym terminie 30 października, gdyż siedmiodniowy termin między dwiema turami jest wpisany w konstytucji.

Według danych CKW na podstawie 96,84 procent głosów kandydat GERB na prezydenta Rosen Plewnelijew otrzymał 40,12 proc. głosów, a kandydat lewicy Iwajło Kałfin - 28,84 proc.