Brytyjscy bankierzy przyznają: Zarabiamy za dużo
66 proc. pracowników londyńskiego City przyznało, że są opłacani zbyt wysoko, zwłaszcza w porównaniu z pracownikami sektora publicznego - wynika z raportu ośrodka ComRes na zlecenie chrześcijańskiego think tanku St Paul's Institute.
- Oto grupa trzymająca światowe bogactwo. Jest ich garstka
- Protesty w USA kończą się masowymi aresztowaniami
- Bankierom bieda nie grozi. Zobacz, ile zarabiają w Polsce
- Słynna katedra zamknięta. Kościół boi się "oburzonych"
- Absurdalnie wysokie pensje. Milion złotych to minimum
- Upadek Rzymu szesnaście wieków później
- Eksperci ujawniają kondycję polskich banków
- Gwałtowne zamieszki w USA. Był gaz łzawiący i granaty odurzające
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Badania ankietowe przeprowadzone w sierpniu-wrześniu br. w grupie 515 osób miały na celu zbadanie stosunku bankierów, maklerów giełdowych, generalnych dyrektorów stu największych korporacji i innych profesjonalistów sektora finansowego do etycznych aspektów wysokich zarobków i premii oraz zagadnień społecznej odpowiedzialności.
Wyniki publikuje St Paul's Institute w poniedziałek w formie raportu "Value and Values: Perceptions of Ethics in the City Today" (Wartość i wartości: Jak City postrzega zagadnienia etyczne dziś) na swym portalu.
Wielu respondentów sądzi, że najbardziej przepłacanym zawodem są prawnicy, lekarze są mniej więcej opłacani tak, jak być powinni, nauczyciele i pielęgniarki zaś mają ciężko, bo są niedopłacani. 75 proc. ankietowanych zgadza się z opinią, że rozziew między biednymi i bogatymi jest za duży.
2/3 uczestników ankiety przyznało, że do pracy motywują ich wysokie zarobki i premie, a zadowolenie z pracy jest na dalszym planie. Nieco ponad połowa sądzi, że etyce City zaszkodziła deregulacja rynków finansowych (wprowadzona w 1986 r. za rządów Margaret Thatcher).
Tylko 14 proc. respondentów zna sens łacińskiej sentencji będącej mottem londyńskiej giełdy Dictum Meum Pactum (jestem związany danym słowem). Ok. 1/3 ankietowanych deklaruje się jako ludzie wierzący.
Raport miał być opublikowany 27 października, ale termin odroczono z uwagi na ustąpienie z funkcji kanclerza londyńskiej katedry św. Pawła kanonika Gilesa Frasera, który poróżnił się z hierarchami ws. protestu "oburzonych", od połowy października koczujących w namiotach na przykatedralnym placu. W cztery dni później w ślady Frasera poszedł dziekan katedry Graeme Knowles. Zarówno Fraser, jak i Knowles napisali wprowadzenie do raportu.
"Fakt, że obroty londyńskiego City w tak dużym stopniu zależą obecnie od technologii, a o wiele mniej od bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, może w pewnym stopniu tłumaczyć, dlaczego poczucie moralnej odpowiedzialności (w City - PAP) nie jest tak silne jak kiedyś" - napisał we wstępie Fraser.
W ocenie komentatorów raport wpisuje się w społeczne niezadowolenie z powodu zarobków i premii w sektorze bankowym, który w następstwie krachu z lat 2008-09 w sporej części został wyratowany za pieniądze podatnika i do dziś korzysta z tanich możliwości finansowania się dzięki polityce Banku Anglii.
Kościół anglikański zaczął się ostatnio mocniej wypowiadać przeciw ekscesom bankierów. Jego duchowy zwierzchnik abp Canterbury Rowan Williams w ubiegłym tygodniu opowiedział się za nałożeniem na banki podatku od transakcji finansowych.
Drugi z najwyższych hierarchów tego Kościoła, abp Yorku John Sentamu oświadczył w sobotę, że "ekscesy sektora finansowego przyczyniły się do powstania ogromnych nierówności społecznych".
Jego zdaniem reakcja społeczna wobec nadmiernej, nieusprawiedliwionej koncentracji bogactw w rękach najbogatszych powinna stać się tak samo negatywna, jak w ostatnich latach stała się wobec rasizmu, homofobii czy dyskryminacji ze względu na płeć.
Źródło: PAP






























~obiektywnie2011-11-07 21:02
W Polsce nikt nie powie, że zarabia za dużo choćby dostawał nawet mln zł dziennie, no ale tyle Polacy wiedzą nt uczciwości i honoru.
~b-ware2011-11-07 20:13
co banksterstwo nakradło odda albo po dobroci albo nie po dobroci. koniec wyzysku i terroru finansowych gangsterów.
~nsf2011-11-07 20:09
horrendalne zyski "bankierów" byłyby jeszcze większe (naprawdę nikt nie wie, ile razy większe), gdyby nie zaliczali do kosztów wszystkich swoich kontraktów, pensji, premii, pożyczek, nagród, akcjii, odpraw, polis na wszystko, bonusów, kosztów kupna i utrzymania luksusów w biurach i poza biurami (pracują przecież całymi dobami), żarcia kawiorów, samochodów, samolotów, helikopterów - tylko jeden głupi Bernie Madoff wpadł biedaczek, bo podebrał paru klientów reszcie "bankowców".
~rozwój2011-11-07 19:44
jacyś Anglicy się przyznali, czy kto ?
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!