Ratownicy nie będą już szukać ludzi w zatopionej części statku
Nikt nie ma już nadziei, że uda się odnaleźć żywych w zatopionej części Costa Concordii. Dlatego też ratownicy nie będą już schodzić pod wodę. Przeszukiwać będą tylko te części statku, do których woda nie dotarła.
- Wojna Rzymu z Berlinem: My mamy Schettino, wy macie Auschwitz
- Bogaci Rosjanie wykupili się od śmierci na "Costa Concordii"
- W sprawie Costa Concordii sąd musiał wynająć... teatr
- "Katastrofa to nie tylko wynik szaleństwa kapitana"
- Znaleźli kolejne ciało ofiary katastrofy Costa Concordii
- Costa Concordia wypłynęła z zepsutą czarną skrzynką?
- Marynarze zaginęli na morzu. Zatonął ich statek
- Niedaleko Krymu płonie statek. Wciąż bez pomocy
- Straciła dziecko. Chce odszkodowania od armatora "Costa Concordii"
- Osobliwe zadanie włoskich nurków: odnaleźć pluszowego misia
- Wielki chaos. Nowe nagranie z Costa Concordii
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ekipy ratunkowe pracujące we wraku statku Costa Concordia postanowiły we wtorek definitywnie przerwać poszukiwania zaginionych w jego części, która znajduje się pod wodą. Operacja będzie kontynuowana na pokładach ponad powierzchnią wody. Decyzję o przerwaniu akcji wytłumaczono brakiem warunków bezpieczeństwa dla dalszego jej prowadzenia w zalanym wraku.
W katastrofie 13 stycznia u brzegów wyspy Giglio w Toskanii zginęły i zaginęły 32 osoby. Dotychczas znaleziono ciała 17 z nich. Pierluigi Foschi, prezes armatora statku Costa Crociere, poinformował w Senacie, że w środę rozpocznie się wypompowywanie 2300 ton paliwa ze statku. Przez najbliższe 24 godziny - wyjaśnił - trwać będzie instalacja pomp.
Podczas przesłuchania we włoskim parlamencie Foschi przyznał, że tuż po tym, gdy statek wpadł na skały, za dużo czasu minęło od ogłoszenia ogólnego alarmu do rozpoczęcia ewakuacji. Jednocześnie podkreślił, że firma nie mogła nic zrobić w tej sprawie, bo - jak przypomniał - prawo międzynarodowe zabrania armatorowi wydawać poleceń kapitanowi. Co więcej, "nie mieliśmy właściwych informacji na temat tego, co się stało" - dodał Foschi.
Szef Costa Crociere oświadczył również, że statek wart prawie pół miliarda euro nigdy nie będzie już pływał, a ubezpieczyciele gotowi są uznać jego całkowitą utratę.
Źródło: PAP





























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!