Portal z pewnością nie wpływa pozytywnie na wizerunek Holandii w tej części Europy - podkreślił Michel de Bruin, szef grupy handlowej EUNITE, która pomaga holenderskim firmom w robieniu interesów we wschodniej części Europy.

W zeszłym tygodniu w Holandii rozpętała się medialna burza po tym, jak w internecie wystartował portal Partii na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa, przeznaczony do składania skarg i zażaleń na zachowanie imigrantów zarobkowych z Europy Środkowo-Wschodniej.

Jak podkreślali autorzy strony, ma ona służyć zbadaniu negatywnych zjawisk, jakie nasiliły się wraz z imigracją, takich jak przestępczość, alkoholizm, narkomania czy porzucanie śmieci. Przypomniano też, że od otwarcia holenderskiego rynku pracy w maju 2007 dla nowych państw członkowskich UE, w tym Polski, do kraju przybyło ok. 200-350 tys. imigrantów zarobkowych.

Holenderski rząd odmówił zamknięcia strony, argumentując, że to sprawa partii PVV.

We wtorek ambasadorzy 10 państw - Bułgarii, Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji, Słowenii i Węgier - w liście otwartym zdystansowali się od portalu, który określono jako godną ubolewania, wyraźnie dyskryminującą inicjatywę.