Pomysł Francji i Niemiec, by ujednolicić podatki od firm w obu krajach, nie zyskał uznania partnerów w UE. KE podtrzymuje propozycję konsolidacji w UE, ale bazy podatkowej, a nie stawek. Nawet w tej sprawie są ogromne podziały - przyznała duńska prezydencja.

Na wtorkowym posiedzeniu ministrowie finansów państw UE omówili m.in. tzw. zieloną księgę Francji i Niemiec, która zakłada ujednolicanie podatku od przedsiębiorstw w tych krajach od 2013 r. Niemcy i Francja uważają, że tą drogą powinna iść cała UE. Tymczasem w marcu ub.r. Komisja Europejska zaproponowała konsolidację bazy podatkowej dla firm w UE (a nie stawek), jednak nawet ta propozycja wzbudza opory krajów UE, także Polski.

Jesteśmy za tym, by iść do przodu z naszą propozycją w sprawie skonsolidowanej i skoordynowanej bazy podatkowej dla firm. W tym kontekście dzisiejszą dyskusję określiłbym z pewnością jako bardzo pożyteczną, ale wciąż nieco niespójną - powiedział na konferencji po spotkaniu ministrów komisarz UE ds. walutowych i gospodarczych Olli Rehn. Duńska minister gospodarki Margrethe Vestager zauważyła, że trzeba być dyplomatą, by nazwać tę dyskusję "niespójną", bo podziały są tak duże.

"Debata pokazała bardzo różne poglądy, gdy mowa o wspólnej, zharmonizowanej bazie podatkowej dla firm - powiedziała Vestager. Zauważyła, że uproszczenie zasad regulowania transgranicznej działalności firm ma wielki potencjał, ale wzbudza też kontrowersje, ponieważ następnym krokiem jest debata o wysokości podatków.

Zdaniem KE, wspólna podstawa opodatkowania unijnych firm (ang. CCCTB) uprości system CIT w UE. Teraz transeuropejskie firmy muszą stosować zasady 27 różnych systemów podatkowych. Chodzi o to, by mogły składać jedną deklarację podatkową oraz konsolidować zyski i straty osiągnięte w różnych krajach. Następnie kraje, gdzie firmy prowadziły interesy, dzieliłyby się między sobą podstawą opodatkowania według aktywów, sprzedaży i siły roboczej. Potem każdy z nich zastosowałby własną stawkę podatkową.

Według ministra finansów Jacka Rostowskiego taki system zmniejszałby dochody podatkowe biedniejszych, nowych członków UE. Ocenił w poniedziałek, że choć Polska popiera wspólne reguły definiowania bazy podatkowej, to zupełnie nie zgadza się na wspólną bazę podatkową. "Bo mówiąc bardzo wprost i bez ogródek, byłoby to z wielką korzyścią dla budżetów krajów, z których pochodzą inwestycje zagraniczne" - powiedział Rostowski.

Nie uważamy, aby było pożądane, słuszne, czy nawet moralne obniżać przychody podatkowe biedniejszych, nowych krajów członkowskich, aby zwiększać przychody podatkowe tych bogatszych - wskazał minister. Decyzje dotyczące podatków na poziomie UE wymagają jednomyślności i w tym przypadku mogę wszystkich zapewnić, że Polska będzie bardzo zdecydowanie broniła swoich interesów, ale także interesów innych nowych krajów członkowskich - dodał.

Tzw. zielona księga ws. współpracy francusko-niemieckiej wskazuje, że podatki od firm w UE bardzo się różnią, a zwłaszcza ich baza. W Niemczech przedsiębiorcy płacą podatek w wysokości 15 proc., do tego dochodzi tzw. składka solidarnościowa oraz podatek handlowy. W sumie obciążenia podatkowe wynoszą 29,48 proc. We Francji wszelka działalność gospodarcza jest obłożona podatkiem w wysokości 33,33 proc. Ale jednocześnie istnieje wiele wyjątków, w tym stawka zredukowana w wysokości 15 proc. dla małych i średnich przedsiębiorstw.

We wtorek ministrowie finansów zgodzili się też na dwie kolejne (po tzw. sześciopaku) propozycje wzmocnienia Paktu Stabilności i Wzrostu, który dyscyplinuje budżety krajów UE. Tzw. dwupak, czyli projekty dwóch rozporządzeń, zakłada zwiększenie kontroli budżetów narodowych eurolandu. Jeśli propozycje KE zatwierdzi też Parlament Europejski, Komisja będzie mogła domagać się drugiego czytania, a nawet proponować poprawki do planów budżetowych państw strefy euro, jeśli uzna, że są niezgodne z wymogami Paktu. Jeszcze większa kontrola dotyczyć ma krajów już objętych procedurą nadmiernego deficytu. Będą one musiały regularnie informować KE o podejmowanych środkach oszczędnościowych.