KE zaproponowała 22 lutego zawieszenie przekazania Węgrom od 2013 roku 495 mln euro z funduszy spójności UE w związku z niewystarczającymi działaniami rządu tego kraju w celu trwałego ograniczenia deficytu budżetowego. Węgry mogą uniknąć kary, jeśli w tym roku podejmą przekonujące dla KE działania, by zredukować deficyt.

Pozostanę zwolennikiem tego, aby sankcje nie były fikcją. Jeśli na coś się umawiamy, na pewną dyscyplinę finansową, to to powinno być faktem. (...) Ale trzeba będzie skłonić dziś i jutro wszystkich do zastanowienia się, czy te propozycje nie są za ostre wobec Węgier, bo z drugiej strony widzimy, ile wysiłku rząd Viktora Orbana i Węgry wykonały, by zejść z deficytem - powiedział premier Donald Tusk w Brukseli, gdzie rozpoczyna się wieczorem w czwartek szczyt UE.

Przyznał, że do działań dotyczących redukcji deficytu na Węgrzech można mieć zastrzeżenia, ale to poprzednicy Orbana trochę nakręcili te negatywne trendy. Więc jeśli widzimy po kimś, że naprawdę robi rzeczy, których oczekujemy, i nie przynosi to wystarczającego efektu, to warto może miarkować karę, ale w ramach reguł, które ustaliliśmy. Nie może być odstępstwa, bo znowu będzie Grecja i znowu się wszytko wywróci - zastrzegł.

My mu (Orbanowi) trochę pomożemy, żeby nie było za ostro, ale on też powinien wykazać trochę energii (by zbić deficyt) - zastrzegł Tusk. Wcześniej wsparcie dla Węgier wyraził także premier Czech.

Budapeszt ocenił propozycję KE jako "nieuczciwą". W oświadczeniu rzecznik rządu napisał, że deficyt budżetowy Węgier był, po raz pierwszy od kiedy Węgry wstąpiły do UE w 2004 roku, poniżej 3 proc. w 2011 roku i pozostanie taki również w tym roku, co sprawia, że kraj ma ósmy z najniższych deficytów w UE.

KE już w styczniu zagroziła, że może Węgrom zamrozić dostęp do funduszy spójności. Co prawda węgierski deficyt ma wynieść - według ostatnich dostępnych prognoz KE - 3,6 proc. PKB w 2011 roku oraz 2,8 proc. PKB w 2012 roku, ale KE prognozuje, że w następnym roku ma znowu przekroczyć dozwolony limit i osiągnie 3,7 proc. PKB.

Węgrom, jak ocenia KE, udało się obniżyć deficyt nie dzięki reformom, ale jednorazowym decyzjom, a zwłaszcza przeniesieniu środków z prywatnych funduszy emerytalnych do państwowego funduszu. "Bez tego deficyt osiągnąłby 6 proc. PKB (w 2011 roku - PAP)" - oceniła KE w styczniu.

Ministrowie finansów państw unijnych 24 stycznia zgodzili się formalnie z analizą KE i też uznali za niewystarczające działania Węgier w sprawie trwałego ograniczenia deficytu budżetowego. Rada uznała, że choć formalnie Węgry spełniły cel redukcji w 2011 r., wyznaczony w otwartej w 2009 r. procedurze nadmiernego deficytu, "nie osiągnęły tego drogą strukturalnych i trwałych" reform. W budżecie UE na lata 2007-2013 dla Węgier przewidziano w ramach polityki spójności 8,6 mld euro. W 2013 roku Węgry powinny dostać z tej puli 1,7 mld euro.

Zawieszenie przekazania Węgrom środków spójności w ramach procedury nadmiernego deficytu byłoby precedensem w UE. Zezwala na to nigdy jeszcze niewykorzystany zapis rozporządzenia UE ws. Funduszu Spójności - funduszu, z którego korzystają tylko najbiedniejsze państwa UE (z PKB niższym niż 90 proc. średniej unijnej) na realizację wielkich projektów infrastrukturalnych i w ochronie środowiska o ponadregionalnym charakterze.