Jak powiedziały PAP w poniedziałek dwa różne źródła dyplomatyczne, podlegająca szefowej dyplomacji Catherine Ashton Europejska Służba Działań Zewnętrznych przygotowuje sankcje ekonomiczne wobec "kilku" firm i biznesmenów wspierających reżim prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki. Wciąż nie ustalono, czy lista obejmie zarówno nazwiska biznesmenów jak i należące do nich firmy i spółki, czy też tylko ich firmy albo nawet ich część. Ostateczna decyzja ma zapaść w piątek na posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych w Brukseli.

PAP udało się ustalić, że "na celowniku" ponownie znalazł się białoruski oligarcha i prezes klubu piłki nożnej Dynamo Mińsk, Jury Czyż. Pod koniec lutego objęcie go sankcjami w postaci zakazu wjazdu i zamrożenia aktywów zablokowała Słowenia, z którą oligarcha robi duże interesy, wspierana po cichu także przez Łotwę, informowali dyplomaci.

Nie wiadomo, czy tym razem uda się przyjąć sankcje, zważywszy, że potrzebna jest jednomyślność. Najpewniej, jak powiedzieli dyplomaci, sprawa będzie musiała poczekać aż do piątkowego posiedzenia ministrów; nie uda jej się uzgodnić na poziomie ambasadorów państw UE.

Unijny dyplomata wskazał w rozmowie z PAP, że niechętne sankcjom mogą być małe kraje UE, które robią biznesy z Białorusią. "Utrata dla dużego kraju kontraktu na 50 mln euro to nie jest tak duży problem jak dla małego kraju" - wskazał. Unijne firmy są zainteresowane robieniem biznesu na Białorusi, zwłaszcza, że Łukaszenka szukając środków finansowych decyduje się na różne prywatyzacje państwowych firm.

W poniedziałek litewscy przedsiębiorcy oświadczyli, że obawiają się sankcji gospodarczych UE wobec Białorusi. Szacują, że mogą one kosztować Litwę łącznie nawet 7 mld litów (ponad 8 mld złotych). Boją się głównie utraty dochodów, gdyby zablokowano przepływ towarów z Białorusią, które stanowią 40 proc. ładunków portu w Kłajpedzie. Zaapelowali do władz Litwy i UE "o bardzo odpowiedzialną ocenę skutków możliwych sankcji gospodarczych", a także o "aktywny udział Litwy w rozstrzyganiu konfliktu Unii Europejskiej i Białorusi".

Ale rząd Litwy, jak relacjonowali PAP dyplomaci, dotychczas nie sygnalizował na spotkaniach, że będzie przeciwko sankcjom ekonomicznym wobec Białorusi. Dodają, że sankcje nie obejmą zresztą towarów, tylko firmy, a więc nie można mówić, że handel zostanie wstrzymany.

Dyplomaci w UE nie łączą prac nad nowymi sankcjami ekonomicznymi z ostatnią egzekucją (najpewniej 16 marca) skazanych na śmierć Dźmitryja Kanawałaua i Uładzisłaua Kawalioua za zamachy w mińskim metrze. UE jest przeciwna karze śmierci w każdych okolicznościach i Ashton wydała w sprawie egzekucji Białorusinów potępiające oświadczenia w sobotę. Ale łączenie kary śmierci z sankcjami mogłoby prowadzić do wniosku, że sankcje trzeba też nakładać na USA, wskazał dyplomata. Już w lutym Ashton zapowiedziała, że wobec pogarszającej się sytuacji praw człowieka na Białorusi, represji wobec opozycji i więźniów politycznych, UE powróci w marcu do debaty ws. sankcji ekonomicznych.

Wciąż nie zapadła też decyzja w sprawie powrotu ambasadorów państw UE do Mińska. Niektóre kraje były skłonne, by nastąpiło to jeszcze przed piątkowym posiedzeniem ministrów.

"Raczej nie spodziewam się, by decyzja zapadła do piątku" - powiedziały pragnące zachować źródła dyplomatyczne uczestniczące w tych rozmowach.

Rzeczniczka Ashton, Maja Kocijanczicz powiedziała PAP, że "kraje UE, tak jak zostało to uzgodnione od początku, będą kontynuować skoordynowane działania w tej sprawie". W geście solidarności ambasadorzy państw UE wyjechali z Mińska na, jak mówi się w dyplomatycznym języku, konsultacje, gdy białoruskie władze wezwały 28 lutego ambasadora Polski i UE w Mińsku do wyjazdu z Białorusi.

Reżim w Mińsku uciekł się do tego dyplomatycznego manewru, kiedy ministrowie państw UE zatwierdzili 28 lutego sankcje w postaci zakazu wizowego oraz zamrożenia aktywów 21 kolejnych przedstawicieli władz białoruskich odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka i represje wobec opozycji. Tym samym unijna "czarna lista" liczy już 231 przedstawicieli reżimu Alaksandra Łukaszenki.