Wśród osób, których wjazd na teren Białorusi jest zakazany, znajdują się m.in. cudzoziemcy wpisani na listę osób, których wjazd jest zabroniony lub niepożądany. Lista ma charakter niejawny, więc nie mogę podać nazwisk ani liczby osób, które się na niej znajdują – mówi DGP rzecznik ambasady Białorusi w Warszawie Alaksiej Zielanko. Nieoficjalnie wiadomo, że na liście przygotowanej przez białoruskie MSZ znajduje się ok. 150 nazwisk. Osoby spoza listy także mogą nie uzyskać wizy, jeśli konsulat uzna, że zagrażają porządkowi publicznemu.

Do Mińska nie wjadą więc politycy optujący za poszerzeniem sankcji. Na początku roku przez granicę nie przepuszczono sześciu posłów z sejmowej komisji spraw zagranicznych, w tym jej szefa Adama Lipińskiego. Na Białoruś nie zostali wpuszczeni także europoseł Marek Migalski i mer Wilna Arturas Zuokas. Na cenzurowanym są też szefowie mediów nadających z Polski w języku białoruskim: dyrektor Biełsatu Agnieszka Romaszewska-Guzy i prezes Radia Racja Eugeniusz Wappa. Odkąd w 2005 r. zostałam deportowana z Białorusi, ani razu nie udało mi się uzyskać wizy. Oficjalnie nikt mi nigdy nie podał przyczyn takiej decyzji – mówi DGP Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Mińsk podejrzliwie patrzy także na osoby zaangażowane w obronę praw człowieka. W ciągu ostatnich miesięcy granicy białoruskiej nie zdołali przekroczyć szef Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka Suhajr Balhasan, pełnomocnik kanclerz Angeli Merkel ds. praw człowieka Markus Loening czy cypryjski poseł Christos Purguridis, śmiertelny wróg Mińska od czasu, gdy jako przedstawiciel Rady Europy w swoim raporcie przedstawił dowody na zaangażowanie władz w zabójstwa opozycjonistów, do jakich dochodziło na przełomie 1999 i 2000 r. Z granicy cofnięto też Longina Komołowskiego, prezesa Wspólnoty Polskiej wspierającej nieuznawane przez Mińsk władze Związku Polaków na Białorusi.

W marcu MSW zaczęło konstruować inną listę, tym razem osób z zakazem... opuszczania kraju. Początkowo władze zaprzeczały, jednak Aleksander Łukaszenka we wczorajszej rozmowie z kanałem Russia Today przyznał, że taki spis istnieje. To oni podrzucają Zachodowi nazwiska, naciskając na wprowadzenie sankcji – tłumaczył prezydent. Zakaz wyjazdu dotyczy m.in. lidera liberałów Anatola Labiedźkę i szefa mińskiego oddziału Biełsatu Michasia Janczuka. Działacze dowiadują się o nim na granicy, a od niedawna mogą też poznać swój status w urzędach lokalnych. Podstawą prawną jest uchylanie się od służby wojskowej (choć wymienione osoby dawno przekroczyły wiek poborowy) czy rzekome długi. System jest jednak dziurawy. Paradoksalnie to integracji z Moskwą opozycja zawdzięcza możliwość wyjazdu z kraju. Na liczącej 959 km granicy z Rosją nie funkcjonuje kontrola graniczna.