Ekskomunika następuje automatycznie, kiedy ktoś bezpośrednio popiera aborcję, a to (stanowisko większości parlamentarzystów) jest takim bezpośrednim poparciem - oświadczył cytowany przez prasę sekretarz generalny urugwajskiej konferencji episkopatu, biskup Heriberto Bodeant.

Urugwajski Senat przyjął ustawę aborcyjną w środę stosunkiem głosów 17 do 14; we wrześniu zrobiła to izba niższa po 14-godzinnych obradach. Prezydent Jose Mujica, były członek lewicowej partyzantki, zapowiedział, że ustawę podpisze.

Podczas debaty senator partii rządzącej Luis Gallo powiedział: Uchwalając to prawo, dołączamy do szeregu państw rozwiniętych, które opowiadają się za jego liberalizacją, zdając sobie sprawę z fiaska kryminalizacji aborcji jako sposobu na jej unikanie.

Urugwajski parlament raz już zatwierdził podobną ustawę w roku 2008, lecz wówczas została ona zawetowana przez ówczesnego prezydenta Tabare Vasqueza - onkologa.

Dotychczas w Urugwaju sztuczne przerwanie ciąży było nielegalne z kilkoma wyjątkami, np. gdy ciąża była wynikiem gwałtu i gdy zdrowie kobiety było poważnie zagrożone.

Na mocy przyjętej przez parlament ustawy kobieta może przerwać ciążę do 12 tygodnia, lecz wcześniej musi się zgłosić na konsultacje ze specjalistami, których zadaniem jest odradzać jej to rozwiązanie. Na podjęcie ostatecznej decyzji kobieta ma pięć dni.

Dotychczas jedynymi państwami w tej części świata, gdzie można było dokonać aborcji na żądanie, były komunistyczna Kuba i dawna brytyjska kolonia Gujana.