Trybunał skazał Federację Rosyjską na wypłacenie odszkodowania po 6 tysięcy euro każdej ze 170 skarżących osób, czyli nieco ponad 1 mln euro.

Sprawa dotyczyła skargi z lat 2004-2006 złożonej przez dzieci i ich rodziców z Naddniestrza; zakwestionowali oni zamknięcie szkół z mołdawskim, do którego zapisu używano alfabetu łacińskiego. Według ustawy przyjętej w roku 1992 przez władze tej rosyjskojęzycznej republiki, której nie uznaje żadne inne państwo, język mołdawski mógł być używany jedynie w zapisie cyrylicą. Od roku 1994 użycie alfabetu łacińskiego do tego zapisu jest wykroczeniem administracyjnym. Nowe prawa doprowadziły do zamknięcia szkół z mołdawskim.

Trybunał w Strasburgu orzekł, że separatystyczny reżim w Tyraspolu nie mógłby dalej istnieć bez wsparcia militarnego, gospodarczego i politycznego Rosji, toteż sprawa zamknięcia szkół pozostawała pod jurysdykcją Rosji, a nie Mołdawii.

Moskwa natychmiast zareagowała na orzeczenie Trybunału, wyrażając konsternację i nazywając je stronniczym i umotywowanym politycznie. Rosyjskie MSZ podkreśliło, że Moskwa jest zaangażowana w rozstrzygnięcie konfliktu związanego z Naddniestrzem jedynie jako mediator", i odrzuciło argument, że Rosja de facto kontroluje ten separatystyczny region.

Naddniestrze, liczące ok. 550 tysięcy mieszkańców, głównie rosyjskojęzycznych, nie jest uznawane przez żadne państwo, nawet przez wspierającą je Rosję - partnera w międzynarodowych rozmowach na temat rozstrzygnięcia tego jednego z najtrudniejszych do rozwiązania "zamrożonych konfliktów" na terenie poradzieckim.