Barack Obama i Mitt Romney są już na finiszu swojej kampanii wyborczej. W poniedziałek zmierzyli się po raz ostatni w debacie, tym razem poświęconej polityce międzynarodowej. To najmniej interesująca tematyka dla Amerykanów, jednak istotna z naszego punktu widzenia, ponieważ Polska była jednym z jej wątków.

Mitt Romney wytknął przeciwnikowi rezygnację z planu budowy amerykańskiej tarczy rakietowej w Polsce, realizowanego przez administrację poprzedniego prezydenta George'a W. Busha. Zdaniem kandydata republikanów Obama w czasie prezydentury notorycznie popełniał błędy wobec swoich sojuszników. Zarzucenie rozmieszczenia elementów owej tarczy w naszym kraju było jednym z nich. Wyprowadzenie programu obrony antyrakietowej poza Polskę w sposób, w jaki to zrobiliśmy, było niefortunne - powiedział Romney. Musimy trzymać się swoich sojuszników - zaznaczył.

Obama za to zarzucił oponentowi chęć powrotu do czasów zimnej wojny. Wypomniał Romneyowi nazwanie Rosji "geopolitycznym przeciwnikiem" Stanów Zjednoczonych. Zimna wojna nie istnieje już od 20 lat. Jeśli chodzi o pańską politykę zagraniczną, to wydaje się, że chce pan importować politykę z lat 80. - powiedział prezydent.

Polska kampania Romneya

Polska często przewijała się podczas kampanii Republikanina. W lipcu odwiedził nasz kraj, spotykał wtedy się z prezydentem, premierem i Lechem Wałęsą. Swoim spotkaniem z przywódcą Solidarności szczycił się podczas wieców z wyborcami. Próbując zdeklasować Obamę jako przywódcę, przytaczał wypowiedź Wałęsy, że obecnie USA nie są światowym liderem. W swoich spotach wyborczych przypominał postać polskiego papieża. W 1979 roku polski syn Jan Paweł II wypowiedział słowa, który doprowadziły do upadku imperium: Nie lękajcie się - mówił w jednym z klipów.

Polskich akcentów nie można jednak doszukać się w kampanii Obamy. Może dlatego, że z nim Wałęsa nie chciał się spotkać, kiedy ten odwiedzał nasz kraj.