Słynny aktor i reżyser filmowy laureat Oscarów Clint Eastwood ponownie namawia do głosowania na republikańskiego kandydata na prezydenta Mitta Romneya. Z ekranów telewizorów przypomina, że 23 miliony ludzi nie mogą znaleźć pełnego zatrudnienia, za co winę ma ponosić urzędujący prezydent. - Kiedy ktoś nie wykonuje swej roboty, trzeba go pociągnąć do odpowiedzialności. Druga kadencja Obamy byłaby powtórzeniem pierwszej i nasz kraj po prostu by tego nie przetrwał. Potrzebujemy kogoś, kto szybko zmieni sytuację, i tym człowiekiem jest Mitt Romney - przekonuje gwiazdor w klipie wyborczym.

Spot, zatytułowany "At Stake" (Stawką jest...), sponsorował jeden z surper-packsów, czyli komitetów poparcia Romneya, zrzeszających najzamożniejszych darczyńców na jego kampanię. Jest on częścią akcji wspierania kandydatury Republikanina koordynowanej przez głównego doradcę byłego prezydenta George'a W.Busha, Karla Rove'a.

Ogłoszenie zaczęło się ukazywać w środę w siedmiu "swing states", czyli stanach wachających się, gdzie szanse Romneya i prezydenta Baracka Obamy są wyrównane, tzn. na Florydzie, w Ohio, Virginii, Nevadzie, Colorado, New Hampshire i Iowa.

Eastwood poparł wcześniej Mitta Romneya na konwencji przedwyborczej jego partii w Tampie na Florydzie pod koniec sierpnia. Wygłosił tam zaimprowizowane przemówienie, mówiąc do pustego krzesła, które miało symbolizować brak przywództwa prezydenta Obamy.

Jego występ spotkał się z mieszanym przyjęciem, gdyż to, co mówił ponad 80-letni gwiazdor nie zawsze było zrozumiałe. Republikanie byli jednak zadowoleni, że  ich kandydata wspiera legenda Hollywood. Tym bardziej, że przeważająca większość gwiazd filmu i całego show-businessu popiera Obamę. W spocie agitującym za reelekcją prezydenta wystąpił niedawno także kolega po fachu Eastwooda, Morgan Freeman. 

 http://www.youtube.com/watch?v=5i09PWEtc_w