Szpital znajduje się na dolnym Manhattanie w pobliżu Wschodniej Rzeki (East River), gdzie podobnie jak w innych częściach miasta odnotowano podtopienia, wywołane przez tzw. burzę post-tropikalną Sandy.

Burmistrz zaapelował do mieszkańców, by nie wychodzili z domów. Poinformował, że z powodu zerwanych trakcji elektrycznych w mieście dochodzi do wielu pożarów.

Z powodu rosnącego poziomu wód 19 pracowników zakładów energetycznych Consolidated Edison jest uwięzionych wewnątrz elektrowni na wschodzie Manhattanu - podała agencja Reutera, powołując się na świadka.

Agencja pisze też, że według anonimowego ratownika wewnątrz elektrowni doszło do eksplozji.

O godz. 20 w poniedziałek (godz. 1 czasu polskiego we wtorek) Sandy uderzyła we wschodnie wybrzeża USA. Prędkość wiatru wynosiła wówczas 129 km na godzinę. Sandy wcześniej była huraganem pierwszej kategorii w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Obecnie wciąż ma siłę huraganu, lecz nie posiada cech burzy tropikalnej.

Według mediów dotychczas odnotowano 10 ofiar śmiertelnych Sandy w USA. Łącznie bez prądu są 3 mln Amerykanów - pisze Reuters.