W atakach nikt nie zginął, nikt też dotychczas nie przyznał się do ich przeprowadzenia. Szef francuskiego MSW nie chciał jasno powiedzieć, kto stoi za atakami, wskazując tylko jeden z motywów: "chodzi o pewien rodzaj rasizmu".W nocy z piątku na sobotę nieznani sprawcy zaatakowali z użyciem ładunków wybuchowych 26 rezydencji na Korsyce, w większości w budowie, należących głównie do Francuzów mieszkających we Francji metropolitalnej. Na jednym z budynków wymalowano też graffiti w postaci znaku ugrupowania separatystycznego. Kilka domów zostało kompletnie zniszczonych - pisze agencja AFP.

Prowadząca śledztwo w tej sprawie prokuratura w Paryżu poinformowała, że jest zbyt wcześnie, aby określić sprawców zamachów. Prokuratura bada m.in., czy za atakami nie stoją organizacje terrorystyczne lub gangi przestępcze - pisze agencja Associated Press.

Jak podała AFP, powołując się na źródła śledcze, za posiadanie materiałów wybuchowych zatrzymano jednego z działaczy korsykańskiego ruchu separatystycznego, skazanego wcześniej za zamachy. Do zatrzymania doszło jeszcze przed piątkowymi atakami podczas rutynowej kontroli policji. Minister Valls skrytykował korsykańskich polityków za niewystarczające potępienie ataków, sugerując że mogą oni sympatyzować ze sprawcami. Szef MSW podkreślił, że jest nie do zaakceptowania, aby w państwie, gdzie obowiązują praworządność i demokracja ludzie używali bomb do realizacji swych celów politycznych.

Valls podkreślił, że Korsyka jest uważana za integralną część Francji. Ta leżąca na Morzu Śródziemnym wyspa została w 1768 roku przyłączona do Francji. W lipcu separatyści z Frontu Narodowego Wyzwolenia Korsyki (FLNC), walczący o niepodległość wyspy, zaatakowali luksusową willę paryskiego bankiera. Uzbrojeni i zamaskowani napastnicy zdetonowali wówczas wiele ładunków wybuchowych. Wcześniej jednak ostrzegli właściciela willi i jego rodzinę i w ataku nikt nie ucierpiał.

W czerwcu FLNC wziął na siebie odpowiedzialność za serię około 20 zamachów na Korsyce. Celem ataków separatystów są najczęściej banki i urzędy administracji publicznej. Do zamachów dochodzi głównie nocą, gdy w budynkach nie ma ludzi. Według francuskiego MSW od stycznia bieżącego roku na Korsyce dokonano około 70 zamachów, a w całym 2011 roku - 62.