Rosyjskie media - powołując się na Główny Wojskowy Zarząd Śledczy Komitetu Śledczego Rosji - podały, że sprawa żołnierzy została skierowana do wojskowego sądu garnizonowego w Smoleńsku.

Oskarżonym grozi do 6 lat pozbawienia wolności.

Żołnierze, którzy zostali skierowani do ochrony miejsca katastrofy samolotu Tu-154 M, są oskarżeni o kradzież mienia w zmowie i zorganizowanej grupie z wyrządzeniem poważnej szkody pokrzywdzonemu oraz o próbę kradzieży cudzego mienia na dużą sumę. Oskarżeni to wojskowi z garnizonu numer 06755: Siergiej Syrow, Igor Pustowar, Jurij Sańkow i Artur Pankratow.

Według ustaleń śledztwa po katastrofie, w której zginęło 96 osób, żołnierze zostali skierowani do ochrony miejsca zdarzenia. Żołnierz Siergiej Syrow znalalazł tam portfel należący do Andrzeja Przewoźnika, ówczesnego sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Wojskowy zabrał karty kredytowe z numerami PIN. Po powrocie do jednostki, Syrow wraz z trzema kolegami samowolnie udali się do Smoleńska i próbowali z bankomatu pobrać całą sumę znajdującą się na koncie bankowym Andrzeja Przewoźnika.

Z powodu istniejących ograniczeń na wypłaty udało im się wypłacić z bankomatu 59 tysięcy rosyjskich rubli, czyli około 6 tysięcy złotych. Żołnierze wydali te pieniądze - jak stwierdzili śledczy - według własnego uznania.
Trzech spośród oskarżonych było wcześniej sądzonych za inne przestępstwa popełnione w cywilu.