W wywiadach opublikowanych z okazji powrotu Harry'ego do Wielkiej Brytanii po 20 tygodniach w Afganistanie, książę przyznał się, że zabijał. - Odbierałem życie, aby uratować życie - powiedział książę. Opowiadając o swojej skuteczności jako strzelca śmigłowca bojowego Apache, nawiązywał do umiejętności nabytych w czasie grania na konsolach.

Kocham gry na PlayStation i Xbox, więc lubię myśleć, że okazało się to przydatne - cytuje wypowiedź księcia dailymail.co.uk.

Według Zabihullaha Mujahida, rzecznika afgańskich talibów, Harry to "tchórz", ponieważ mówi takie rzeczy już po opuszczeniu kraj. I dodał: "To stwierdzenie nie jest nawet warte potępienia. Jest gorzej".

Brytyjski dowódca z prowincji Helmand, gdzie stacjonował kapitan Wales, przyznał, że wykazał się on brakiem szacunku wobec innych żołnierzy. - To nie jest gra. To jest bardzo, bardzo realne - powiedział.

Lindsey German, z koalicji "Stop Wojnie" twierdzi, że uwagi księcia były "rażące". - Mówił tak, nie mając pewności, że zabici to faktycznie talibowie. W ostatnich miesiącach wielu cywilów zostało zabitych przez ataki lotnicze - twierdzi German. - To arogancki i nieczuły stosunek do zabijania Afgańczyków, kimkolwiek są. Książę Harry powraca do życia w lenistwie i luksusie, w przeciwieństwie do większości żołnierzy, którzy borykają się z bezrobociem i problemami finansowymi - dodaje.

28-letni kapitan Harry Wales w tym tygodniu wraca z Afganistanu, gdzie przez 20 tygodni pełnił służbę jako drugi pilot, operator uzbrojenia śmigłowca Apache. Zapytany przed opuszczeniem Afganistanu, czy zabijał rebeliantów podczas tej służby, odpowiedział twierdząco i dodał m.in.: - Tak, strzelamy, kiedy musimy, odbieramy życie, żeby ratować życie, ale w gruncie rzeczy jesteśmy bardziej czynnikiem odstraszającym niż czymkolwiek innym.