Punktualnie o 20 z Castel Gandolfo zniknęły papieskie insygnia. Odmaszerowali też żołnierze gwardii szwajcarskiej, którzy strzegli papieża. Po ośmiu latach, Benedykt XVI przestał być głową Kościoła i stał się papieżem-seniorem

O 17.00 Benedykt XVI opuścił Watykan i odleciał do podrzymskiej rezydencji papieży w Castel Gandolfo.  Na dziedzińcu watykańskim pożegnał się z hierarchami i pracownikami Stolicy Apostolskiej. Niektórzy z nich, podając papieżowi rękę, ocierali z oczu łzy. Zebrani na dziedzińcu pożegnali Benedykta XVI brawami. Podobnie było na placu świętego Piotra, gdzie kilkaset osób ogląda transmisję na telebimach. Potem papież przejechał samochodem na lądowisko helikopterów w Ogrodach Watykańskich.

Lot do Castel Gandolfo potrwał około kwadransa. Na miejscu papież pozdrowił z balkonu Pałacu Apostolskiego oczekujących go mieszkańców oraz licznych pielgrzymów, przybyłych tam specjalnie, by jeszcze raz się z nim pożegnać. Dziękuję za waszą przyjaźń i waszą miłość. Od ósmej wieczorem nie jestem już papieżem Kościoła Katolickiego, ale jestem po prostu pielgrzymem, który rozpoczyna ostatni etap pielgrzymki na tej ziemi - powiedział wiernym. 

Około 18.00 Benedykt XVI powinien przejść już do swego apartamentu. Przez następne dwie godziny przed jego drzwiami, jak i w bramie pałacu, warte pełnić
będą jeszcze Szwajcarzy. Punktualnie o 20.00 opuszczą go, ponieważ od tego momentu nie będzie już rezydencją papieża. Tak symbolicznie rozpocznie się tzw. wakat Stolicy Apostolskiej. Zakończy go dopiero wybór następcy Benedykta XVI, nie wcześniej niż w połowie marca.