Strzały padły po tym, jak strażnik usłyszał, że w pobliskiej toalecie około 40-letni mężczyzna wykrzykuje "Allahu Akbar" - powiedział agencji Reutera Micky Rosenfeld, rzecznik lokalnej policji informuje Polskie Radio. Strażnik, patrolujący okolice Ściany Płaczu, uznał, że to może być atak terrorystyczny, więc strzelił kilka razy do napastnika. Rany okazały się śmiertelne.

Okazało się jednak, że to nie był terrorysta a obywatel Izraela. Na razie nie wiadomo, dlaczego Żyd krzyczał po arabsku przy najświętszym miejscem judaizmu.