Albańczycy zdecydują dziś, w którym kierunku podąży ich kraj. Wybory parlamentarne pokażą, na ile długotrwały jest kryzys polityczny oraz czy możliwe jest zbliżenie z Unią Europejską w najbliższych latach.
Bruksela, która już dwukrotnie odrzuciła wniosek Tirany o członkostwo we Wspólnocie, przestrzega, że głosowanie jest kluczowym sprawdzianem dla demokratycznych instytucji i określi postęp Albanii w drodze do Unii.

Obie główne siły polityczne deklarują chęć zbliżania kraju do Europy, jednak zagraniczni obserwatorzy wyrażają wątpliwości co do możliwości wypełnienia międzynarodowych standardów. Istnieje obawa, że kwestionowana będzie legalność wyborów - centralna komisja wyborcza po kwietniowych zawirowaniach ma tylko czterech członków, podczas gdy ordynacja wymaga co najmniej pięciu.

Wybory to starcie rządzącego obecnie konserwatysty Sali Berishy z opozycją, na której czele stoi socjalista Edi Rama. Rywale wzajemnie atakują się i oskarżają. Rama twierdzi, że wybory mogą zostać sfałszowane. Berisha odpowiada, że opozycja asekuruje się, bo wie, że przegra kolejne wybory. Szef rządu obiecał przyspieszenie reform proeuropejskich, a także wzrost wynagrodzeń i emerytur o sześć procent.

Według ekspertów, o zwycięstwie rządzących bądź opozycji zdecyduje niewielka przewaga. Lokale wyborcze zostaną zamknięte o godz. 19.00. Wstępne wyniki mają być znane w poniedziałek.