Wśród ofiar nie ma naszych rodaków, którzy dzień wcześniej wyszli w góry. Koordynator ekspedycji z Polski Daniel Piskorz, mówi Informacyjnej Agencji Radiowej, że w wyprawie uczestniczyło około ośmiu naszych rodaków. Podkreśla, że przebywając w górze, zostali poinformowani o zajściu w bazie. Tam gdzie nasi rodacy przebywali, zdaniem Piskorza, bezpośredniego zagrożenia nie było.

Koordynator wyprawy podaje, że Polacy w tym momencie jeszcze są na górze, a część z nich schodzi z drugiego obozu do bazy na dół. Dodaje, że polscy członkowie międzynarodowej wyprawy zostaną najprawdopodobniej ewakuowani do stolicy Pakistanu, Islamabadu. Potem wrócą do Polski.

Z wyprawy na Nanga Parbat zrezygnował też Paweł Michalski, który jutro miał lecieć do Islamabadu. Jak poinformował na swoim profilu na Facebooku, ze względu na zamach, do którego doszło dziś w nocy w Bazie pod Nanga Parbat, wraz z Simone [La Terra - dop. red.] zrezygnowaliśmy z wyprawy.

Nocą zginęło pięcioro Ukraińców, troje Chińczyków oraz Rosjanin, a także miejscowy przewodnik. Jeden chiński turysta przeżył. Nie ustalono jeszcze, ile osób zaatakowało bazę. Wiadomo, że ubrani w mundury paramilitarnych służb policyjnych napastnicy wtargnęli do niej nocą, pobili i skrępowali pakistański personel i otworzyli ogień do obcokrajowców. Żadna z organizacji nie przyznała się do ataku. Brutalny napad potępiły pakistańskie władze.

Prowincja Gilgit-Baltistan, granicząca z Chinami i Kaszmirem, uważana była dotąd za w miarę bezpieczną. W ostatnich latach odnotowano tam jednak kilka ataków na członków mniejszości szyickiej. Zagraniczni turyści zostali zaatakowani po raz pierwszy.