Po sobotniej fali gorąca, w Las Vegas jedna osoba zmarła, a kolejna trafiła do szpitala. Lekarze w tym mieście udzielili pomocy 40 osobom. Temperatura w stolicy hazardu wyniosła 46 stopni Celsjusza. W stolicy Arizony, Phoenix, było o dwa stopnie więcej. W ten sposób pobity został rekord z 1994 roku.

Najgoręcej było w kalifornijskiej Dolinie Śmierci - jednym z najcieplejszych miejsc na świecie. Termometry wskazały 52 stopnie. To o cztery mniej niż światowy rekord ciepła w tym miejscu, sprzed około stu lat.

Meteorolodzy zwracają uwagę, że sytuacji nie złagodziła wcale bryza znad Oceanu Spokojnego. Nie wdarła się w głąb lądu na tyle daleko, by przynieść ochłodę.

W południowej Kalifornii z powodu ogromnego wręcz ciepła wstrzymano starty małych prywatnych samolotów. Uważamy, że jest za gorąco aby bezpiecznie latać takimi maszynami. Nie jest to obligatoryjny zakaz, ale wszyscy powinni się do niego stosować - podkreślał pilot David Shapiro.

Lokalne władze apelują o rozwagę i proszą aby w miarę możliwości pozostawać w klimatyzowanych pomieszczeniach, ponadto przypominają, że ostatni raz tak wysokie temperatury w tym regionie były 8 lat temu, doprowadziły one do śmierci 17 ludzi, w ostatnich godzinach do lokalnych szpitali trafiło kilkanaście osób. Odwołano też wiele imprez plenerowych.