Zamieszki w Turcji po skazaniu na dożywocie byłego dowódcy armii i 16 innych osób. Około 10 tysięcy osób protestowało przed budynkiem sądu w Silivri pod Stambułem. Doszło do starć z policją, która użyła armatek wodnych, gazu łzawiącego i gumowych kul, aby rozproszyć agresywny tłum. Przeciwko wyrokowi protestowało także kilkaset osób w stolicy Turcji Ankarze.

Były dowódca tureckiej armii i szesnaście innych osób zostało uznanych za winnych udziału w spisku, mającym doprowadzić do obalenia rządu premiera Recepa Tayyipa Erdogana.

Wśród skazanych na dożywocie jest dziesięciu emerytowanych oficerów wojskowych. Sześćdziesięciu innych oskarżonych usłyszało wyroki od roku do czterdziestu siedmiu lat pozbawienia wolności. Trzech opozycyjnych parlamentarzystów skazano na 12 do 35 lat więzienia. Sąd uniewinnił dwadzieścia jeden osób.
Proces w sprawie trwał pięć lat. Wśród sądzonych byli byli oficerowie, prawnicy, naukowcy i dziennikarze. Otrzymali oni szereg zarzutów: od przynależności do Ergenekonie (organizacji uznanej za terrorystyczną), po nielegalne posiadanie broni i zbrojne powstanie przeciwko rządowi premiera Recepa Tayyipa Erdogana. W sumie zarzuty postawiono ponad 250 osobom.

Wielu obserwatorów zwraca uwagę, że proces może być ważnym krokiem na drodze przejmowania cywilnej kontroli nad armią, dotychczas uważanej za państwo w państwie. Inni oceniają, że zamienił się w polowanie na czarownice, służąc rządowi w walce z niewygodnymi oponentami.