1 sierpnia sąd kasacyjny podtrzymał wyrok czterech lat więzienia (złagodzony do roku) oraz sześciu lat zakazu pełnienia funkcji publicznych. Z racji wieku Berlusconi nie pójdzie wprawdzie do więzienia i grozi mu co najwyżej rok aresztu domowego, ale i tak chciałby, aby prezydent kraju Giorgio Napolitano go ułaskawił. Berlusconi ma w ręku poważny argument, bo grozi, że w przeciwnym razie jego Lud Wolności wycofa się z koalicji rządowej, a to oznaczałoby kolejne przedterminowe wybory i chaos polityczny. Ale na wszelki wypadek przygotowuje swoje ugrupowanie do życia bez niego.

Do niedawna się wydawało, że stery w partii przejmie jej sekretarz generalny Angelino Alfano, który w koalicyjnym rządzie Enrica Letty pełni funkcję wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. Ale to, że od kilku dni 47-letnia Marina Berlusconi pojawia się na wszystkich spotkaniach kierownictwa Ludu Wolności, wskazuje, że były premier to jej chce przekazać władzę w partii. Marina od lat odgrywa ważną rolę w rodzinnych interesach – jest szefową wydawnictwa Mondadori oraz holdingu inwestycyjnego Fininvest, a do niedawna kierowała także bankiem inwestycyjnym Mediobanca. W 2007 r. "Forbes" uznał ją za 33. najbardziej wpływową kobietę świata. Silvio nie przewidywał dla niej roli w polityce, wyjaśniając, że nie chce, by przechodziła przez to samo co on. Teraz najwyraźniej zmienił zdanie. Zasugerował to też Alfano, który poparł ją w jednym z programów telewizyjnych, mówiąc: Berlusconi to jest nazwisko, marka, gwarancja.

Nie wszystkim wewnątrz Ludu Wolności taka dynastyczna sukcesja się podoba. – Nie lubię dynastii, niezależnie, czy monarchicznych, czy republikańskich – powiedział Renato Brunetta, lider frakcji Ludu Wolności w senacie. W przypadku gdyby 76-letni Berlusconi faktycznie został na sześć lat wykluczony z polityki, takie rozwiązanie miałoby jednak sens. Marina bez kłopotu przekona do siebie wszystkich zaprzysięgłych zwolenników ojca i będzie mogła wykorzystywać wizerunek skutecznej bizneswoman. Jest wolna od obciążeń Silvia, takich jak imprezy z prostytutkami czy seksistowskie żarty.

Dowodem, że takie przekazanie władzy bezpośrednio z ojca na córkę może wyjść partii na dobre, jest francuski Front Narodowy. W 2011 r. założyciel Jean-Marie Le Pen oddał kierownictwo w ręce najmłodszej córki, Marine. Ta nieco złagodziła jej ksenofobiczny wizerunek, dzięki czemu Front wszedł do głównego nurtu życia politycznego i popiera go niemal co piąty Francuz. Na świecie jest obecnie ponad 20 czynnych w polityce kobiet, które są spokrewnione z byłymi przywódcami państw, przy czym w połowie przypadków chodzi o relacje ojciec – córka. Najbardziej znane z nich to przywódczyni birmańskiej opozycji, noblistka Aung San Suu Kyi i obecna prezydent Korei Południowej Park Geun-hye.