W starciach w Egipcie zginęło już co najmniej 17 osób. W centrum Kairu trwa strzelanina - relacjonuje specjalny wysłannik Polskiego Radia Michał Żakowski.
Bractwo Muzułmańskie, domagające się powrotu do władzy prezydenta Mohammeda Mursiego, zwołało na dziś masowe demonstracje. W kilku miastach manifestanci starli się z siłami bezpieczeństwa. W Damietcie na północy kraju zginęło osiem osób, a w Ismaili cztery. 

Na ulice Kairu wyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W rejonie wyspy Zamalek na Nilu doszło do wymiany ognia między zwolennikami a przeciwnikami Bractwa Muzułmańskiego. Michał Żakowski relacjonuje, że słychać wystrzały z pistoletów i broni automatycznej, a także wybuchy petard. Obie strony rzucają w siebie kamieniami. Siły bezpieczeństwa użyły gazów łzawiących. Demonstranci rzucają w funkcjonariuszy butelkami z płynem zapalającym. Według świadków, zginęły cztery osoby, jest też wielu rannych. W starciu na jednej z blokad, wzniesionych na ulicach Kairu, zginął natomiast policjant.

Manifestacje trwają także w innych miastach Egiptu. W miejscowości Tanta demonstranci zmierzają w stronę siedziby władz. Siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego, funkcjonariusze strzelają też śrutem. Demontracje trwają także w Aleksandrii.

Francois Hollande i Angela Merkel wezwali do natychmiastowego zaprzestania przemocy w Egipcie. Przywódcy Francji i Niemiec, którzy rozmawiali przez telefon, zaapelowali też o zwołanie spotkania szefów dyplomacji państw Unii Europejskiej, poświęconego sytuacji nad Nilem. Miałoby do niego dojść w przyszłym tygodniu.

Niemiecki oddział biura podróży TUI odwołał turnusy w Egipcie zaplanowane do 15 września. W kurortach nad Morzem Czerwonym obecnie przebywa 6000 tysięcy klientów firmy. Mogą oni kontynuować wypoczynek lub wrócić wcześniej. Poinformowano, że w kurortach jest spokojnie.

Wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec zdecydowało o wprowadzeniu ostrzeżenia przed wyjazdami do całego Egiptu, także do kurortów nad Morzem Czerwonym. Dotychczas ostrzegało przed wyjazdami jedynie do Kairu, Luksoru i innych miast położonych nad Nilem.

Mimo zamieszek w Kairze i innych dużych miastach polscy turyści nie odwołują urlopów w Egipcie. Z warszawskiego lotniska imienia Chopina do Egiptu codziennie odlatuje kilka samolotów.

Ci, którzy wrócili z tego kraju podkreślają, że poza centrami dużych miast, w kraju jest bezpiecznie. Polsko - egipskie małżeństwo Diana i Ibrahim Etanaihi przebywali w Egipcie przez miesiąc. Podkreślają, że przebywali 150 kilometrów od Kairu i czuli się bezpiecznie. Przyznają jednak, że do stolicy w tym momencie by nie pojechali.

W piątek po południu polskie MSZ wydało rekomendację dla turystów: NIE PODRÓŻUJ.