Rosja uważa, że Rada Bezpieczeństwa nie powinna zajmować się projektem rezolucji w sprawie ewentualnej interwencji militarnej w Syrii, przed otrzymaniem wyników inspekcji ONZ w tym kraju. Taką opinię wyraził szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow w rozmowie telefonicznej ze swoim brytyjskim odpowiednikiem Wiliamem Hague'em.

Wcześniej pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa obradowało nad projektem rezolucji w sprawie Syrii przygotowanym przez Wielką Brytanią. Po kilku godzinach rozmów, nie ujawniono jednak ich wyniku.

Do stanowiska Rosji odniósł się już amerykański Departament Stanu. Jak powiedziała jego rzeczniczka Marie Harf nie można pozwolić, aby rosyjski sprzeciw wobec akcji zbrojnej w Syrii osłaniał syryjski rząd. Syryjski reżim nie może ukryć się za tym, że Rosjanie nieustannie blokują w Radzie Bezpieczeństwa akcję w tym kraju. Podejmiemy naszą decyzję w sprawie stosownych działań - powiedziała Marie Harf.

W Damaszku od kilku dni przebywają inspektorzy ONZ, którzy badają ślady użycia broni chemicznej. Opozycja twierdzi, że zastosowały ją władze, te z kolei winą obarczają powstańców. Zdaniem sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moona inspektorzy będą potrzebować jeszcze 4 dni na dokończenie misji. W ubiegłotygodniowym ataku gazowym pod Damaszkiem śmierć poniosło przeszło 300 osób. Według sił opozycyjnych, mogło zginąć nawet 1300 ludzi