USA poproszono o przeprowadzenie konsultacji, w sprawie ataku, który miał miejsce w zeszłym tygodniu. 

Wiemy, że reżim Asada posiada największą zbrojownię na Bliskim Wschodzie. Wiemy, że reżim ten przygotowywał się do ataku - usłyszeliśmy w oświadczeniu sekretarza stanu USA.

Jak przekonywał Kerry, celem byli zwykli Syryjczycy. 

Co ważne, wiemy również to, o czym nie mówiono od początku: nie było widać ani jednej kropli krwi na ciałach zmarłych. Widzieliśmy całe rzędy ciał dzieci. Zginęło co najmniej 426 dzieci - wskazywał. Łącznie zginąć miało wówczas 1429 osób.

Kery podkreślił przy tym, że już wcześniejsze działania inspektorów ONZ potwierdziły, że w Syrii została użyta broń chemiczna.

Wiemy, że el-Asad ma największy zbiór broni chemicznej na Bliskim Wschodzie. Wiemy również, że reżim chciał pozbyć się opozycji z przedmieść Damaszku. Przez kilka dni przed atakiem wojsko prezydenta przygotowywało się do ataku chemicznego. Żołnierze mieli mieć zawsze przy sobie maski gazowe. Wiemy skąd wystrzelono pociski, wiemy gdzie one trafiły - mówił.

Jego zdaniem, atak z 21 sierpnia był zbrodnią przeciwko ludzkości. Mamy tysiące źródeł i dowodów - podkreślił.

Będzie interwencja?

Wcześniej agencja Reuters podała, że Biały Dom opublikuje dziś raport w sprawie ataku chemicznego w Syrii. 

Według Reutersa, który powołuje się na informacje od amerykańskich urzędników, ma to być wersja nietajna, pochodząca od służb wywiadowczych. 

Wiadomo także, że prezydent USA Barack Obama rozmawiał dziś na temat interwencji z przedstawicielami amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Do spotkania doszło w Białym Domu - poinformował jeden z urzędników, proszących o anonimowość.

Wieczorem Obama poinformował, że Stany Zjednoczone nie podjęły ostatecznej decyzji, jak odpowiedzieć na użycie przez Syrię broni chemicznej. - Rozważamy  ograniczone działania, a nie zaangażowanie na czas nieokreślony - powiedział tylko prezydent USA.

Wiele osób uważa, że interwencja jest potrzeba, ale nikt nie chce się jej podjąć - dodał.

tany Zjednoczone nie podjęły ostatecznej decyzji, jak odpowiedzieć na użycie przez Syrię broni chemicznej, rozważają one ograniczone działania, a nie zaangażowanie na czas nieokreślony - powiedział w piątek prezydent Barack Obama.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-rewolucja-w-krajach-islamskich/syria/news-obama-usa-nie-zdecydowaly-ostatecznie-o-reakcji-wobec-syrii,nId,1019574?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
tany Zjednoczone nie podjęły ostatecznej decyzji, jak odpowiedzieć na użycie przez Syrię broni chemicznej, rozważają one ograniczone działania, a nie zaangażowanie na czas nieokreślony - powiedział w piątek prezydent Barack Obama.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-rewolucja-w-krajach-islamskich/syria/news-obama-usa-nie-zdecydowaly-ostatecznie-o-reakcji-wobec-syrii,nId,1019574?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Działania w Syrii w interesie USA?

Zdaniem połowy Amerykanów ich kraj nie powinien interweniować w Syrii. 80 proc. badanych (sondaż z 28-29 sierpnia dla NBC News - przyp. red.) uważa, że przed użyciem siły Barack Obama powinien uzyskać zgodę Kongresu. Takiego zdania jest 7 na 10 zwolenników Demokratów i 90 proc. osób sympatyzujących z Republikanami. 

Tylko 21 proc. respondentów uważa, że działania przeciwko syryjskiemu reżimowi są w interesie narodowym USA.
Przeciwnego zdania jest 33 proc., ale aż 45 proc. wie na ten temat zbyt mało, by mieć wyrobioną opinię.