Dyplomatyczny skandal po pobiciu rosyjskiego dyplomaty w Holandii zatacza coraz szersze kręgi. Kreml zatrząsł się z oburzenia. I teraz rosyjskie służby fitosanitarne zapowiadają kontrole holenderskiego mleka, a media wspominają o nowej zimnej wojnie, która lada chwila nastąpi w relacjach Moskwy i Hagi. Co czeka Holandię – handlowa wojna z Rosją czy odwetowe bicie przebywających w Rosji Holendrów? Osiem lat temu w podobnej sytuacji, po pobiciu dzieci rosyjskich dyplomatów w Warszawie, ziściły się oba scenariusze.

Do pobicia radcy rosyjskiej ambasady Rosji Dmitrija Borodina doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Mężczyzna miał być brutalnie potraktowany przez holenderskich funkcjonariuszy w miejscu zamieszkania i aresztowany w związku ze skargami mieszkańców, jakoby źle traktował dzieci. Na oczach syna i córki pobito go pałkami, zakuto w kajdanki i odwieziono na wydział, gdzie przetrzymywano całą noc. Dzieci również tam dostarczono. I to w sytuacji, gdy Konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych zakazuje wstępu do mieszkania dyplomaty, a tym bardziej jego zatrzymania – grzmi największy rosyjski dziennik „Komsomolskaja Prawda”. Nawet faszystowskie reżymy nie naruszały dyplomatycznego immunitetu - cytuje gazeta radykalnego polityka Eduarda Limonowa.

Zdaniem rosyjskich mediów pobicie dyplomaty to nic innego jak zemsta Holendrów za zatrzymanie płynącego pod holenderską banderą statku organizacji Greenpeace "Arctic Sunrise". Około 30 aktywistów chciało przeprowadzić akcję protestacyjną na rosyjskiej platformie wiertniczej wydobywającej ropę naftową w Morzu Pieczorskim. Wszyscy trafili do rosyjskiego aresztu i grozi im aż 15 lat więzienia za piractwo. Holandia zaskarżyła Rosję do Międzynarodowego Trybunału Morskiego ONZ. Rosja wielokrotnie zwracała się do holenderskich władz z prośbą o uśmierzenie nękających nafciarzy ekologów. Teraz Holandia musi liczyć się z konsekwencjami swojej bezczynności - broni Moskwy rządowa "Rossijskoja Gazieta".

A na odwet nie przyszło długo czekać. Do akcji tradycyjnie wkroczyły rosyjskie służby fitosanitarne. Rossielchoznadzor zamierza do soboty przeprowadzić całkowitą rewizję holenderskiej produkcji mleka sprowadzanego do Rosji. Instytucja ta jest dobrze znana także Polakom. To właśnie Rossielchoznadzor wstrzymał import polskiego mięsa w 2005 r. - parę miesięcy po tym, jak w Warszawie doszło do pobicia trójki dzieci rosyjskich dyplomatów. Embargo trwało aż dwa lata, a relacje Moskwy i Warszawy uległy wyraźnemu pogorszeniu. W odwecie Polska zablokowała w listopadzie 2006 r. negocjacje między Unią Europejską a Rosją w sprawie nowej umowy o partnerstwie i współpracy.

Embargo na polskie mięso nie było jedynym pomysłem na odwet za dzieci dyplomatów. W Moskwie "przypadkowo" pobito dwóch polskich dyplomatów, dziennikarza Pawła Reszkę oraz pracującego w naszej ambasadzie kierowcę Rosjanina. Czy Holendrzy również powinni się obawiać o swoje zdrowie? Choć Holandia przeprosiła za incydent, jej obywatele nawołują w sieci do odwołania zaplanowanej na listopad wizyty króla Wilhelma Aleksandra w Rosji.