Dzisiaj grecka prokuratura postawiła zarzuty 53-letniemu mężczyźnie i 48-letniej kobiecie z miasteczka Ano Liosia pod Atenami. Transakcji miano dokonać w marcu, gdy noworodek miał zaledwie kilka dni. Własne dziecko postanowiła sprzedać kobieta z miasteczka Zefiri w zamian za 4 tysiące euro w gotówce. Para "nabywców" wpadła, gdy usiłowała zarejestrować niemowlę w lokalnym urzędzie. Ktoś na nią doniósł, po czym w minioną środę po małżeństwo przyszła policja. Kilkumiesięczna ofiara handlu ludźmi trafiła do szpitala na rutynowe badania.

Takich przypadków może pojawić się jeszcze więcej, odkąd kilka dni temu greckie władze zaordynowały zakrojoną na szeroką skalę akcję sprawdzania aktów urodzenia. Taka decyzja została podjęta po tym, jak ujawniono sprawę czteroletniej blond dziewczynki, niespokrewnionej z wychowującą ją parą greckich Romów, 39-letnim Christosem Salisem i 40-letnią Elefterią Dimolpulu.

Również w tym tygodniu na wyspie Lesbos u 21-latka i jego 19-letniej partnerki, obojga pochodzenia cygańskiego, odkryto kilkumiesięczne, najpewniej porwane dziecko. Policja szuka prawdziwych rodziców obojga dzieci.