Przedstawiciele Białego Domu mówią, że ostateczne decyzje jeszcze zapadły. Fakt ujawnienia tych planów mediom oraz kongresmanom sugeruje jednak, że prezydent Barack Obama jest bliski zakazania inwigilacji przywódców państw sojuszniczych.

Według "New York Timesa", decyzja taka oznaczałaby znaczący zwrot w podejściu Amerykanów do działalności wywiadowczej. Do tej pory bowiem Agencja Bezpieczeństwa Narodowego mogła inwigilować obcokrajowców bez jakichkolwiek ograniczeń. Dotyczyło to zarówno zwykłych obywateli, jak i głów państw.

Według proponowanych reguł, amerykańskie służby specjalne zachowają ograniczone prawo podsłuchiwania polityków z krajów sojuszniczych. Ma to jednak dotyczyć wyłącznie spraw kryminalnych i zagrożenia terrorystycznego.

Po ujawnieniu informacji o inwigilacji Angeli Merkel Niemcy domagają się podpisania z USA porozumienia o zakazie wzajemnego szpiegowania. W tej chwili Amerykanie mają zawarte tego typu umowy tylko z najbliższymi sojusznikami: Wielka Brytanią, Kanadą, Australią i Nowa Zelandią.