Zdaniem komisarz, unijna agencja wywiadowcza miałaby powstać najpóźniej do 2020 roku.

- Pora zacząć negocjowanie porozumienia o współpracy służby wywiadowczych europejskich partnerów - powiedziała Reding. - Tylko w tym przypadku możliwe będzie mówienie o prowadzeniu rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, wspólnym i silnym głosem  - dodała.

Taka inicjatywa to efekt rewelacji ujawnionych przez byłego pracownika NSA Edwarda Snowdena, który doniósł o domniemanym inwigilowaniu europejskich polityków przez amerykański wywiad. W przypadku samych tylko Niemiec NSA co miesiąc miała ściągać 500 mln danych lokalnych użytkowników. 

Zdaniem części ekspertów inicjatywa ma nikłe szanse na realizację. Pierwsze skrzypce zawsze będą odgrywały narodowe wywiady, a działalność ogólnounijnej struktury miałaby się sprowadzać do zadań natury analitycznej.

To właśnie na tej zasadzie odbywa się teraz współpraca służb specjalnych poszczególnych krajów członkowskich. Między innymi, wymieniają one informacje o potencjalnych zagrożeniach terrorystycznych i konfliktach zbrojnych poprzez tzw. Zjednoczone Centrum Sytuacyjne Unii Europejskiej (EU Intelligence Analisysis Centre) -INICEN, wchodzące w skład Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.

Współpraca przeciwko zagrożeniom terrorystycznym odbywa się także w ramach tzw. zespołu roboczego CP 931, działającego przy Radzie Unii Europejskiej. 

Odrębną platformą kooperacji stanowi także działający od ponad czterech dekad Klub Berneński - Club de Berne. Spełnia on funkcję nieformalnego forum wymiany informacji pomiędzy szefami służb specjalnych poszczególnych krajów członkowskich, a także Norwegii i Szwajcarii.

Dodatkowe źródło informacji stanowią także misje zagraniczne UE (Eurolex w Kosowie czy EUTM w Mali), zaznacza portal EUObserver.

Bruksela ma 40 terenowych funkcjonariuszy ds. bezpieczeństwa (Regional Security Officers), którzy sporządzają raporty z unijnych ambasad znajdujących się w szczególnie niebezpiecznych zakątkach świata. 

Pomysł utworzenia unijnego wywiadu bezskutecznie od prawie dekady forsuje Austria. Wiedeń wystąpił z taką propozycją po zamachu terrorystycznym w Madrycie w 2004, w którym zginęło prawie 200 osób. Pomysł nie spotkał się jednak z aprobatą Londynu, Berlina i Paryża.