Uczestnicy wczorajszego Marszu Niepodległości obrzucili gmach rosyjskiej ambasady racami i petardami. Spłonęła budka strażnicza przed rosyjskim przedstawicielstwem.

W związku z incydentem ambasador w Moskwie Wojciech Zajączkowski został wezwany do siedziby rosyjskiego MSZ. Rozmowa trwała około 20 minut.

Według komunikatu na stronie moskiewskiego resortu strona rosyjska zwróciła uwagę ambasadora na pasywność polskiej policji i jej spóźnione działania. W związku z tym rosyjski MSZ domaga się od naszych władz oficjalnych przeprosin, a także podjęcia szeroko zakrojonych działań w celu - jak to określono - zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim przedstawicielstwom Rosji w Polsce.

Domaga się również likwidacji zaistniałych strat, ukarania winnych i podjęcia kroków, które zapobiegną podobnym wydarzeniom w przyszłości. Rosyjski komunikat określa wczorajsze wydarzenia przed ambasadą jako prowokację.